Autorska płyta Mariusza Zawieruchy opowiada o cudzie życia na każdym jego etapie... W oczach Bożych jesteś cudem!

32. Co mówił Jezus o niebie na ziemi

Pewien starszy człowiek znajdujący się w więzieniu miał sen. Śniło mu się cudowne miasto — Nowe Jeruzalem. Widział tych, którzy wchodzą przez jego bramy. Nagle bramy otwarły się, by przyjąć przybyszów — opowiadał. Spojrzałem w tamtą stronę i zobaczyłem, że całe miasto błyszczało silniej niż słońce. Ujrzałem tłumy z wieńcami na skroniach, z palmami i złotymi harfami w ręku. Wśród nich byli i tacy, którzy mieli skrzydła. Lecieli ponad tłumami wołając i śpiewając: „Święty, święty jest Pan”. Potem wrota zamknęły się. Kiedy to wszystko oglądałem, zapragnąłem znaleźć się wśród nich w tym mieście. Człowiek, któremu się to śniło, nazywał się Jan Bunyan. Więziono go przez wiele lat właśnie za wiarę. W więzieniu Bóg obdarzył go proroczym snem. Nic dziwnego, że gdy zamknięto bramy tego miasta, pragnął znaleźć się w środku. Sen ten znamy dziś z jego utworu literackiego: „Pielgrzymka na górę Syjon”.

„Niebo na ziemi” — tak brzmi tytuł. Można tu oczywiście używać różnych określeń i przymiotników, ale w pojęciu „niebo” zawarte jest właściwie wszystko. Jak już mówiliśmy, kiedy Jezus powróci na ziemię, zabierze swój lud do nieba. Czytamy o tym w czternastym rozdziale Ewangelii Jana. Natomiast opis tego miejsca, opis wspaniałego miasta, Nowej Jerozolimy, która staje się niebem, znajdujemy w Księdze Objawienia.

Sprawiedliwi będą w niebie z Chrystusem tysiąc lat, a wraz z Nim zstąpi Nowe Jeruzalem z nieba i stanie się stolicą ziemi. Złoty sen wieków okaże się nareszcie rzeczywistością, ziemia stanie się niebem. Oto, czego ten świat, mając już dość walk, wojen, konfliktów, sporów, cierpień i śmierci, tak bardzo dzisiaj potrzebuje. Świat jest tym wszystkim śmiertelnie zmęczony.

Spełnią się nareszcie zamierzenia Boże. Spełni się zamiar, jaki Bóg miał na początku, gdy stworzył ziemię. Urzeczywistni się w jej odnowieniu. Jaki był Boży cel stworzenia ziemi? Z Księgi Izajasza 45,18 dowiadujemy się, że Bóg nie stworzył jej, aby była pusta, ale po to, by miała mieszkańców. Jezus mówi: „Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię” Mt 5,5. Posiądą nową ziemię nie w tej chwili, nie teraz, lecz wkrótce. Wielu pesymistycznie spogląda w przyszłość i sceptycznie ocenia przyszłość Ziemi, ale żaden chrześcijanin nie powinien ulegać tym nastrojom. Chrześcijanin jest bowiem kimś więcej niż optymistą, jest realnym współwłaścicielem nowej ziemi. Prawdziwe są bowiem przepowiednie Pisma Świętego o znakach poprzedzających Jego powtórne przyjście i o nowej, wspaniałej ziemi.

Jednakże wielu nie podziela tego optymizmu. Niezbyt dawno uczeni dowodzili, że Ziemia spadnie w końcu i spłonie. Inni kreślili obraz „wyschnięcia Ziemi”, obraz ludzi uganiających się za ostatnimi kroplami wody do picia. Jeszcze inni uczeni przewidywali kosmiczne katastrofy i zderzenie z jakąś wielką gwiazdą. Wymyślono także opis wybuchu masy ziemskiej pod wpływem wewnętrznego ciśnienia. Jakiś uczony twierdził ostatnio, że Ziemia po ochłodzeniu się stanie się w końcu skrzepłą bryłą lodu. Lśniącą i błyszczącą, ale całkowicie martwą. Uczony ten powiedział, że jest to kwestia jeszcze milionów, milionów lat.

Najlepsza chyba i najpewniejsza informacja o tym, co się stanie z Ziemią, pochodzić musi od Tego, który ją stworzył. Stwórca wie przecież, po co i dla kogo ją stworzył. On też jedynie może nam odsłonić przyszłość tej planety.

Na podstawie Biblii możemy być pewni, że lud Boży zamieszka na Ziemi. Ziemia więc, jako planeta, nie będzie miała nigdy końca. Nie spłonie ani nie zamarznie, nie spali się ani nie wyschnie. Stosownie do tych nauk i proroctw będzie to najdoskonalsze miejsce w całym wszechświecie. Dlaczego więc tak trudno nam o optymizm? Obietnice Boże nadal są aktualne. Skoro Bóg coś ofiarowuje, to ofiarowuje naprawdę. Bóg dał ludziom we władanie wszystko, co znajdowało się na ziemi. Stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, aby człowiek mógł sprawować władzę w Jego imieniu (patrz Rdz 1,26). Z kolei Bóg przekazał człowiekowi władzę nad dziełem swych rąk (patrz Ps 8,7). Na skutek upadku Adama człowiek utracił jednak ziemski raj i stał się niewolnikiem tego, komu uległ (patrz 2P 2,19).

Trzykrotnie nazywa Chrystus szatana władcą czy księciem tego świata (patrz J 12,31; 14,3; 16,11). Szatan kusił także Chrystusa. Pokazał Mu wszystkie królestwa na ziemi, mówiąc: „Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę. Jeśli więc Ty oddasz mi pokłon, cała ona twoja będzie” Łk 4,6.

Chrystus odrzucił jednak tę pokusę. Przez swą ofiarę odkupił nie tylko człowieka, ale i władanie ziemią, które postradał Adam. Apostoł Paweł nazywa Chrystusa ostatnim Adamem (zob. 1Kor 15,45). Przyszedł On na świat, aby „szukać i zbawić to, co zginęło” Łk 19,1. Chrystus przyszedł, aby zbawić i odkupić, przywrócić wszystkie przywileje pierwszego człowieka na ziemi. Pierwszy człowiek — Adam — utracił swoje panowanie nad ziemią. „Ostatni Adam” wziął na skronie koronę z cierni i zapłacił największą cenę za odkupienie ludzi. Śmierć i męka Chrystusa na krzyżu nie tylko uratowały ludzi od wiecznej śmierci, ale wybawiły ziemię przed ciemnościami, które miały ją ogarnąć. Ofiara Zbawiciela była doskonała i zakrywa wszystkie nasze grzechy.

Apostoł Paweł pisze, że całe stworzenie wzdycha i boleje aż dotąd. „A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego” Rz 8,22.23. Wszystkie stworzenia zamieszkujące ziemię oczekują nadejścia tego dnia. Chodzi bowiem o tę chwilę nad chwilami, kiedy wszystkie dzieci Boże staną się duchowo i fizycznie nieśmiertelne, kiedy spełni się odkupienie.

Kto uważnie czyta wszystkie cztery Ewangelie, wie, że Jezus widział nie gdzie indziej, a właśnie na ziemi miejsce dla ludzi odrodzonych, odkupionych i z powrotem obdarzonych władzą. Chodzi właśnie o władzę nad ziemią. W swym przepięknym Kazaniu na Górze Jezus używa słów: „posiądą ziemię” (patrz Mt 5,5). Jezus nazywa to inaczej odnowieniem czy odrodzeniem świata (patrz Mt 19,27-29). Ziemia zostanie odnowiona, odrodzona, jakby stworzona na nowo. Prorok Izajasz zapowiada, że Bóg stworzy nowe niebo i nową ziemię Iz 65,17. W Ap 21,5 mamy potwierdzenie tego: „Oto wszystko nowym czynię”. Są to harmonizujące ze sobą stwierdzenia i zapowiedzi.

W Ewangelii Łukasza znajdujemy przepowiednię o nadejściu królestwa chwały: „I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca” Łk 1,32.33. Wszystko, co zostało stracone w Adamie, zostało odzyskane w Chrystusie, „ostatnim Adamie”. Odkąd bramy raju zamknęły się za pierwszym człowiekiem, rajski sen trwał w sercu ludzkim. Bóg spełni te nadzieje. Sen ten nie będzie jedynie snem. Przez stulecia aż do naszych dni trwa ta zbawienna, niegasnąca nigdy nadzieja. Sen zamieni się w rzeczywistość, kiedy przyjdzie na to właściwy czas.

Mniej więcej sto lat temu astronomowie zaobserwowali pewne nieregularne ruchy planety Uran, najdalej wówczas położonej znanej planety naszego systemu słonecznego. Poddając się sugestii Francois Arago, astronom francuski Leverrier obliczył matematycznie, że poza orbitą planety Uran musi się znajdować jakaś inna, nieznana planeta. Astronom niemiecki Galle powiedział wówczas wszystkim, którzy obserwowali niebo przez teleskop: „Wpatrujcie się w ten punkt!” Posłuchano go i wkrótce rzeczywiście znaleziono drugą, nieznaną jeszcze planetę, która znajdowała się dokładnie w punkcie wyliczonym matematycznie.

Radość astronomów z odkrycia „świata poza orbitą Urana” była niezmierna. „Jest jakiś świat poza zasięgiem naszych przyrządów!” — wołali jeden przez drugiego. Jeśli wynajdziemy taki elektroniczny teleskop, który pokaże przeszłość w czasie i przestrzeni, ujrzymy ziemię powstającą z ręki samego Boga, gdy wszystko, co czynił, było dobre (patrz Rdz 1,31).

Człowiek mógł cieszyć się tym dobrem w nieskończoność, ale „jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli” Rz 5,12. Na początku jednak wszystko było dobre, nawet bardzo dobre. Wymieńmy niektóre z tych dobrodziejstw:

1. Nowy świat. Stwórca uczynił ziemię, aby była wiecznym mieszkaniem dla człowieka, jak o tym czytamy w pierwszym i drugim rozdziale Pierwszej Księgi Mojżeszowej. Według Biblii ziemia nie została stworzona na zagładę, była przecież dziełem miłującego nas Boga. Na ziemi mieli zamieszkać szczęśliwi ludzie. Nawet dziś można dostrzec w naturze ślady potęgi i majestatu Stwórcy. Nowa była nie tylko ziemia, ale i człowiek.

2. Nowa rasa. W Pierwszej Księdze Mojżeszowej 1,26 czytamy również, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, oddał mu we władanie wszystkie zwierzęta i rośliny. Nic dziwnego, że Bóg powiedział o wszystkim, że było dobre. Nie było bólu ani chłodu, choroby ani wojen, nieszczęścia ani śmierci. Człowiek cieszył się zdrowiem, szczęściem i życiem wiecznym. Drzewo życia rosło na ziemi.

3. Praca dla przyjemności i radości (patrz Rdz 2,15). Była przyjemnością, była dla człowieka błogosławieństwem tak długo, jak długo cień zła nie zawisł nad ziemią. Człowiek miał współpracować z Bogiem. Jezus powiedział: „Mój Ojciec aż dotąd działa i Ja działam” J 5,17.

4. Święty dzień sobotni jest znakiem twórczej potęgi Bożej. „Tak zostały ukończone niebo i ziemia oraz cały ich zastęp. I ukończył Bóg w siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił. I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, którego Bóg dokonał w stworzeniu” Rdz 2,1-3. Na podstawie listu Pawła do Hebrajczyków wiemy także, że Syn towarzyszył Ojcu przy stworzeniu świata. Towarzyszył Mu także przy uświęceniu dnia sobotniego. Był to znak Jego wspaniałej potęgi twórczej, a jednocześnie wzór i przykład dla ludzi. W dniu odpoczynku Chrystusa błogosławieństwa spływają na Jego lud.

5. Bezpośrednia łączność z Bogiem. Bóg rozmawiał z Adamem (patrz Rdz 2,16). Boski Nauczyciel udzielał osobiście wszystkich wskazówek pierwszym ludziom w raju.

Tak wyglądał świat wczorajszy. A jak w porównaniu do niego wygląda świat dzisiejszy?

1. Ta przepiękna wizja przeszłości ziemi stanowi zarazem zapowiedź jej jutra, świadczy ona o wieku ziemi. Powierzchnia, zalana już raz wodami potopu, pokryła się ranami i bliznami wojen. „Niebiosa rozwieją się jak dym, ziemia rozpadnie się jak szata, a jej mieszkańcy poginą jak komary” Iz 51,6.

2. Ta nowo powstała bezgrzeszna rasa zaraziła się bakcylem grzechu. W Liście do Rzymian 3,23 czytamy słowa Pawła: „Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”. Odłączeni zostali od drzewa żywota, które Bóg zabrał ztego świata. I teraz aż dotąd wzdycha i boleje wszelkie stworzenie (patrz Rz 8,22).

3. Praca dla przyjemności zamieniła się w pracę z konieczności, w pracę w pocie czoła, wykonywaną celem zarobienia na chleb. Jest to zasadnicza różnica (patrz Rdz 3,17-19).

4. Ustanowiony przez Chrystusa dzień sobotni zaczęto zaniedbywać i zmieniono czwarte przykazanie (patrz Dn 7,25).

5. Grzech oddzielił człowieka od Boga. Różnice — jak widać — są ogromne pomiędzy szczęśliwym „wczoraj” a niepewnym „dzisiaj”. Mamy jednak jeszcze przed sobą „jutro”. W Dziejach Apostolskich czytamy: „Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze, aby nadeszły od Pana czasy ochłody i aby posłał przeznaczonego dla nas Chrystusa Jezusa, którego musi przyjąć niebo aż do czasu odnowienia wszechrzeczy, o czym od wieków mówił Bóg przez usta świętych proroków swoich” Dz 3,19-21.

Tak brzmi obietnica Boża. Dobre „jutro” podobne będzie dobremu „wczoraj”. Jezus przyszedł na ziemię, aby tak właśnie się stało (patrz Łk 19,1). Królestwo Adama zostanie wskrzeszone w królestwie Chrystusa. Sprawiedliwi zmarli powstaną, do nich należeć będzie niebo. Przeminie tysiąc lat królestwa Chrystusa i grzesznicy zmartwychwstaną, aby się udać na sąd. Potem lud Boży zgromadzi się w odnowionym raju. A co tam będzie?

1. Będzie tam nowa ziemia: „Ale my oczekujemy, według obietnicy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość 2P 3,13. Nie będzie tam ani więzień, ani szpitali, ani cmentarzy. Nikt nie będzie grzeszył, chorował ani umierał. Nie będzie tam płaczu ani żalu, smutku ani rozpaczy. Nikt bowiem nie będzie się już smucił czy martwił. Nie będzie bólu ani cierpień. Nikt nie powie, że jest chory, albo że mu coś dolega (patrz Iz 44,22; 33,24; Ap 21,4.5). Apostoł Paweł, który ponad pięćdziesiąt razy wraca w swych listach do sprawy powtórnego przyjścia Chrystusa, wyraźnie mówi, że zmianie fizycznej ulegnie cały świat materialny: „Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd. A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego” Rz 8,22.23.
A więc cała przyroda — wody, góry, morza i lasy, kwiaty i ogrody — zostaną przemienione w jeden wielki rajski ogród. „Jutro” przyniesie światu nie tylko nową ziemię.

2. Przyniesie mu także odmienioną ludzkość. Odmienioną — to znaczy odkupioną krwią Chrystusa, unieśmiertelnioną i okrytą chwałą Bożą, wieczną i bezgrzeszną, zdrową duchowo i cieleśnie. Ludzkości tej niepotrzebni będą już lekarze, ponieważ nikt nie będzie chorował ani doznawał jakiegokolwiek uszczerbku na ciele (patrz Iz 35,5.6.10).

3. Radość z pracy! Będą ludzie budować domy, aby w nich mieszkać, i zakładać winnice, aby jeść z nich owoce (patrz Iz 65,21.22). Nowe Jeruzalem stanie się więc stolicą nowej ziemi. Będzie tam tyle mieszkań, że starczy dla wszystkich. A jednak ludzie wznosić będą domy i zakładać winnice, uprawiać pola i zbierać plony, odnajdą bowiem radość w pracy.

4. W nowym Edenie powróci w blasku chwały dzień sobotni (patrz Iz 66,22.23). Na początku istnienia świata człowiek zachowywał bezpośrednią, stałą łączność z Bogiem. Grzech przerwał ten związek.

5. Kiedy nadejdzie to oczekiwane, wyglądane jutro, człowiek stanie twarzą w twarz z Bogiem, odzyska utracony z Nim związek. „I nie będzie już nic przeklętego. Będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy jego służyć mu będą. I oglądać będą jego oblicze, a imię jego będzie na ich czołach. I nocy już nie będzie, i nie będą już potrzebowali światła lampy ani światła słonecznego, gdyż Pan, Bóg, będzie im świecił i panować będą na wieki wieków” Ap 22,3-5. „Oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi” Ap 21,3. Jak było na początku, tak będzie i na końcu — nowa ziemia, nowa ludzkość, praca dla przyjemności i radość z pracy, święcenie dnia sobotniego, codzienna łączność z Bogiem.

Strona po stronie Pismo Święte rozważa nadejście „dni nieba na ziemi”. Taki opis, nakreślony z tęsknotą i zachwytem, opis Nowego Jeruzalem znajdujemy w Księdze Objawienia 21,2-4: „I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły”.

Opis ten rozpoczyna się słowami: „I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma” (patrz Ap 21,1). Zauważmy, że w wierszu trzecim miasto nazwane jest przybytkiem Boga między ludźmi.

Nowe Jeruzalem jest także oblubienicą i małżonką Baranka (patrz Ap 21,9). „I zaniósł mnie w duchu na wielką i wysoką górę, i pokazał mi miasto święte Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Bożą; blask jego podobny do blasku drogiego kamienia, jakby jaspisu, lśniącego jak kryształ. Miało ono potężny i wysoki mur, miało dwanaście bram, a na bramach dwunastu aniołów i wypisane imiona dwunastu plemion synów izraelskich. (...) Amur miasta miał dwanaście kamieni węgielnych, na nich dwanaście imion dwunastu apostołów Baranka” Ap 21,11-14.

Ap. Paweł nazywa to miasto wolną niewiastą, naszą matką (patrz Ga 4,26). Zbawieni będą się przechadzać ulicami Nowego Jeruzalem. Wszystko wskazuje na to, że jest ono rzeczywiste, a jego zstąpienie stanie się pewnego dnia faktem.

Narody, jak czytamy w dwudziestym pierwszym rozdziale Apokalipsy, chodzą ulicami tego miasta. Widać z tego dokładnie, że święte miasto jest miastem rzeczywistym, które powstanie naprawdę na ziemi.

Stare Jeruzalem było miastem starego przymierza, nowe Jeruzalem nowego. Pomiędzy tymi obu miastami zachodzi jaskrawy kontrast, czemu daje już wyraz Księga Izajasza (patrz Iz 54,11-13).

Nowe miasto jest miastem Chrystusowym. Na dwunastu kamieniach węgielnych wyryte zostały imiona Jego dwunastu apostołów. Czy znane są ci te imiona? Czyż to nie smutne, że wśród chrześcijan wielu nie umie nawet wymienić imion dwunastu uczniów Chrystusa?

Równie ważna jest znajomość dwunastu plemion izraelskich, przy czym w wielu partiach Pisma Świętego chrześcijan nazywa się Izraelem (patrz Rz 2,28.29; Ga 3,29; Ef 2,12.13).

Zastanówmy się teraz nad wielkością i obrazem Nowej Jerozolimy. Czy pomieści ona miliony zbawionych? „A ten, który rozmawiał ze mną, miał złoty kij mierniczy, aby zmierzyć miasto i jego bramy, i jego mur. A miasto jest czworokątne, i długość jego taka sama, co szerokość. I zmierzył miasto kijem mierniczym na dwanaście tysięcy stadiów; długość jego i szerokość, i wysokość są równe. Zmierzył też mur jego, który wynosił sto czterdzieści cztery łokcie według miary ludzkiej, którą się posłużył anioł. A mur jego zbudowany był z jaspisu, samo miasto zaś ze szczerego złota, podobnego do czystego szkła” Ap 21,15-18.

Dwanaście tysięcy stadiów równa się 2.400 km. A zatem Nowa Jerozolima byłaby foremnym czworobokiem o długości każdego boku równej 600 km. Skoro 12.000 stadiów oznacza odległość pomiędzy przeciwległymi bokami, to powierzchnia miasta wynosi 360.000 km2.

Dwanaście kamieni węgielnych skrzy się różnobarwnymi klejnotami. Dwanaście bram — to dwanaście pereł, każda brama z jednej perły. „A miasto nie potrzebuje ani słońca, ani księżyca, aby mu świeciły; oświetla je bowiem chwała Boża, a lampą jego jest Baranek. I chodzić będą narody w światłości jego, a królowie ziemi będą wnosić do niego chwałę swoją. A bramy jego nie będą zamknięte w dzień, bo nocy tam nie będzie. (...) I nie wejdzie do niego nic nieczystego ani nikt, kto czyni obrzydliwość i kłamie, tylko ci, którzy są zapisani w księdze żywota Baranka” Ap 21,23-27. Nie ma nocy w tym mieście! Pomyślmy o czasie, który zabiera nam sen! Siedemdziesięciopięcioletni człowiek spędził w łóżku około 25 lat życia. W mieście Boga wszyscy odkupieni będą się stale cieszyć świeżością i pięknem poranka. Będzie to miasto porannej świeżości.

Drzewo życia rośnie u wód żywota. „I pokazał mi rzekę wody żywota, czystą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Na środku ulicy jego i na obu brzegach rzeki drzewo żywota, rodzące dwanaście razy, wydające co miesiąc swój owoc, a liście drzewa służą do uzdrawiania narodów” Ap 22,1.2. Rzeka życia spływa z tronu Boga i przepływa przez miasto święte. Cóż wspanialszego od tego można sobie wyobrazić?

Ponad trzysta lat temu Szahdżehan, władca Indii, siedział w pięknym ogrodzie w Agrze ze swą żoną Mumtaz Mahal i wyznawał jej miłość. Obiecał wybudować jej tak piękny pałac, by ludzie wędrowali z końca świata, żeby oglądać tę budowlę. I dotrzymał słowa. Dwadzieścia tysięcy ludzi budowało obiecany pałac przez dwadzieścia lat. Pałac ma bajeczną konstrukcję. Sławny Tadż Mahal jest cudem architektury. Lecz nim pałac wykończono, piękna Mumtaz zaszła po raz ósmy w ciążę i umarła. Zasmucony małżonek siadł u jej łoża i płakał głośno: „O, moja piękna Mumtaz, będziesz miała tu pałac, piękny pałac, ale grobowy”. Dziś spoczywają oni razem, jedno przy drugim, w tym grobowcu oświetlonym światłem księżyca.

Tadż Mahal — to wspaniała budowla, ale ustępuje pięknością temu, co przygotował ludzkości Jezus. W Jego mieście nie ma grobowców ani żałobnych szat, pogrzebów ani konduktów pogrzebowych. Jego miasto jest miastem wiecznego życia, porannej światłości. Króluje w nim Chrystus, który jest otoczony zastępami aniołów oraz świętych. Jest On uwielbiany przez swych poddanych. Pomyślmy tylko o tych wszystkich, którzy kiedyś przekroczą jego bramy!

Byli więźniowie, biedacy, żebracy, ludzie ułomni i nieszczęśliwi będą wchodzić przez perłowe wrota i stąpać po złocie. Dźwięk łańcuchów więziennych przemieni się w słodką melodię ukojenia i szczęścia. Zewsząd rozlegać się będą dziękczynne modły i śpiewy.

Cóż to za miasto, za świat, za nadzieja! Można śmiało powtórzyć tu słowa ap. Pawła: „Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują” 1Kor 2,9. Świat jutra będzie światem wiecznej młodości. Od najdawniejszych stuleci nadzieja ta, nadzieja wiecznego życia, płonęła w sercach ludzkich.

Jeśli jednak my, ludzie początku XXI wieku, pragniemy zobaczyć światło tej cudownej przyszłości świata, otwórzmy Pismo Święte i czytajmy je strona po stronie. Czytajmy wielką Księgę Boga, źródło wszelkiej mądrości, i pamiętajmy, że nowy świat nie powstanie mocą ludzkiego intelektu ani intryg światowej dyplomacji. Powstanie natomiast uroczyście i majestatycznie z mocy Najwyższego. Przyjdzie do nas, przyjdzie niechybnie, Król królów i Pan panów, Mistrz z Nazaretu, Jezus Chrystus.

Spełnią się proroctwa Izajasza i Mateusza. Będzie to Boża odpowiedź na odwieczne pragnienie serc ludzkich. Prorocy i królowie spotkają się ze sługami ewangelii po zakończonym sporze stuleci. Zakończy się wielki bój pomiędzy złem a dobrem. Taka jest bowiem nadzieja świata i pragnienie wieków.

Rozważając, w świetle proroctw Starego i Nowego Testamentu, jaki jest ten nasz dzień dzisiejszy, odkrywamy, co Bóg mówi do współczesnego człowieka. Widzimy wówczas przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Dramat wieków rozgrywa się na naszych oczach. Kurtyna wkrótce zapadnie nad ostatnim aktem ludzkiej tragedii. Z ciemności wynurzy się świat promiennego jutra.

Jednak czy już dziś jesteśmy pewni swego miejsca na nowej ziemi? Czy mamy jeszcze nadzieję? Czy z ręką na sercu możemy powiedzieć samym sobie, że pragniemy gorąco znaleźć się na odnowionej ziemi? Musimy wierzyć Chrystusowi (patrz Rz 1,9). Musimy żałować za grzechy (patrz Łk 24,47), publicznie wyznać swą wiarę (patrz Rz 1,1), być posłuszni Bogu (Jk 4,17; Łk 12,47.48).

Jakaż to będzie radość spotkać się z odkupionymi i zbawionymi ludźmi wszystkich pokoleń, wszystkich stuleci — w krainie wiecznego szczęścia! Spotkać się z Chrystusem i z aniołami, zobaczyć na własne oczy Zbawiciela, usłyszeć na własne uszy Jego głos!

Będzie tylko jedna, okrutna rzecz, jedno tylko straszne wspomnienie w tym cudownym, pięknym, bezgrzesznym kraju, jedna tylko pamiątka grzechu a zarazem przestroga przed nim: ślady gwoździ na rękach Zbawiciela, ukrzyżowanego przez ludzi, ślady niepojętej męki.

Kiedy nastanie niebo na ziemi, każdy będzie miał ów błogosławiony przywilej ujrzenia na własne oczy Jezusa. Każdy sprawiedliwy będzie mógł z Nim przebywać. „I oglądać będą jego oblicze, a imię jego będzie na ich czołach” Ap 22,4.

Czy kochasz Go, czy należysz do Chrystusa? Czy jeszcze dziś przyjmiesz Jego ewangelię? Czy uwierzysz w Jego obietnice? Czy będziesz Mu posłuszny?

Jeśli tak, to niebo na ziemi już dziś stanie się Twoim udziałem. „A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź! A ten, kto słyszy, niech powie: Przyjdź! A ten, kto pragnie, niechaj przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota” Ap 22,17.

Słyszysz? Przyjdź!