Autorska płyta Mariusza Zawieruchy opowiada o cudzie życia na każdym jego etapie... W oczach Bożych jesteś cudem!

3. Co mówił Jezus o modlitwie

Modlitwa — to jakby otwarty gościniec wiodący wprost do Boga. Jezus mówił, że ludzie „powinni zawsze się modlić i nie ustawać” Łk 18,1.

W naszych czasach odznaczających się zawrotnym tempem i rozmaitością dróg, zapominamy o najpewniejszym z gościńców, o najważniejszym i najbezpieczniejszym. Modlitwa pozostaje traktem najszerszym, traktem królewskim, jeśli towarzyszy nam od wczesnego dzieciństwa przez całe życie aż do ostatniego tchnienia.

W pięknej książce Gulbranssena, zatytułowanej „Wiatr od gór”, stary Dag walczy o światło wśród smutku i niezliczonych trosk. Wreszcie gdy otwiera Biblię biskupa, dostrzega na okładce następujące słowa:

„Myśli nasze i prace nie są wszechpotężne.
Gdy więc z oczu gubimy ślad ścieżki ku Bogu,
Bóg przysyła nam boski podarek — modlitwę,
Wspiera nas i sny nasze, sny dalekosiężne —
Myśli nasze i prace nie są wszechpotężne,
Więc z modlitwą od dziecka aż po dni ostatek
Omijamy złe drogi, dłuższe czy okrężne.
Choć myśli, prace nasze — nie są wszechpotężne”
.

W Starym Testamencie czytamy o śnie Jakuba, kiedy w Betelu ujrzał drabinę ustawioną na ziemi. Szczyt drabiny sięgał nieba, a aniołowie Boży wchodzili i schodzili po niej. W tym proroczym śnie Bóg jakby zachęca człowieka, dodaje mu odwagi. Oto niebo i ziemia nie są od siebie oddzielone czymś absolutnie niewidocznym i nie do przebycia. Wręcz odwrotnie! Istnieje jeszcze jakby droga ku niebu, jakby drabina pomiędzy Bogiem a człowiekiem.

Gdy w 1850 roku przeprowadzono przez Atlantyk pierwszy kabel, towarzyszyły temu, oczywiście po obu stronach oceanu, niecodzienne uroczystości. Dwa rozdzielone od wieków kontynenty zjednoczyły się i połączyły. Tak samo gdy grzech pierwszych rodziców oddzielił ziemię od nieba, od razu przeciągnięty został przez Boga potężny przewód szczerej modlitwy. Bóg w swej miłości zostawił ten przewód człowiekowi i nigdy go do tej pory nie zerwał.

Istnieje kilka bardzo istotnych cech modlitwy. Podstawową jednak cechą każdej modlitwy jest poznanie charakteru Stwórcy i Jego stosunku do nas, ludzi tu żyjących. Jezus nauczał nas, jak i kiedy mamy się modlić, mówiąc „Ojcze nasz”. Celem modlitwy jest uwielbienie Boga. „Tobie należy się chwała, Boże na Syjonie (...). Ty wysłuchujesz modlitwy, do ciebie przychodzi wszelki człowiek Ps 65,2.3.

Modlitwa staje się modlitwą dziękczynną, gdy poznajemy charakter Boga, gdy objawiamy Mu swoje przywiązanie, wierność, oddanie, miłość i wdzięczność, jakie winni jesteśmy naszemu Ojcu. Dlatego właśnie modlimy się, mówiąc „Ojcze nasz”. „Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu.

A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie” Flp 4,6.7. Nim jednak zaniesiemy Mu swe prośby, musimy uznać Jego wszechmoc, Jego panowanie nad wszystkim, a więc i nad nami również, ponieważ „królestwo Jego panuje nad wszystkim” Ps 13,19.

Istnieją jakby trzy rodzaje próśb wyrażanych w modlitwach i przynoszących nam pomyślność i szczęście. Modlitwy tych ludzi, 1) którzy widzą w Bogu sprawcę naszych potrzeb duchowych i Tego, który je zaspokoi, 2) którzy błagają o przebaczenie i 3) którzy uważają Boga za swą nadzieję i starają się wystrzegać zła. W swoim ziemskim życiu Jezus często się modlił i nauczał ludzi słów prawdziwej, doskonałej modlitwy. Głównym przecież celem Jego życia i służby było dążenie do oczyszczenia ludzi z win i zwrócenia ich jako synów Bogu Ojcu. Wszystko to osiąga się przez imię Jezusa Chrystusa, przez Jego śmierć i zmartwychwstanie, przez modlitwę.

W modlitwie „Ojcze nasz” zawartych zostało aż sześć próśb o błogosławieństwa, o łaski duchowe, a tylko jedna o zaspokojenie ziemskich potrzeb naszego ciała. Powinniśmy o tym pamiętać! Modlitwa jest w swej naturze aktem duchowym. Modlitwę „Ojcze nasz” ułożył sam Jezus. Ktoś powiedział, że Jezus jest tu widoczny w każdym niemal słowie, że modlitwa ta jest „najdoskonalszą i najbardziej esencjonalną syntezą wszystkich poprzednio ułożonych modlitw”.

Wiemy, że Chrystus wymieniany jest także w Psalmach, wielkim modlitewniku Biblii, ale tam Jego imię kryje się w przepowiedni. To Jego oczekiwano, wyglądano, spodziewano się lada chwila. W modlitwie „Ojcze nasz” jest On naszym Bogiem, Bogiem przebywającym z nami, prawdziwym, ukochanym Bogiem. Spójrzmy jeszcze raz na tekst tej cudownej, jedynej w swoim rodzaju modlitwy:

„Ojcze nasz, któryś jest w niebie”. Męczeńska śmierć Chrystusa na krzyżu uczyniła taką właśnie modlitwę możliwą. Jezus powiedział: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego” J 2,17. Aoto co apostoł Paweł powiada o Bogu Ojcu i o Jezusie Chrystusie: „Aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego” Ef 1,17, i „wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!” Rz 8,15. Słowo „Abba” znaczy tyle co „Ojcze”. To tylko dzięki Chrystusowi, tylko po Jego męczeństwie na krzyżu możemy rzeczywiście nazywać Boga naszym Ojcem. Jezus umarł za nas wszystkich. Zajął nasze miejsce, a my, jako dzieci Boże, mamy obecnie przez wiarę zdobyć Jego charakter.

„Święć się imię Twoje”. Chrystus powiedział: „Kto mnie widział, widział Ojca” J 14,9. Imię Jezus jest to imię „ponad wszelkie imię” Flp 2,9.

„Przyjdź królestwo twoje.” Nasz Zbawiciel objawia się jako Król. Mówi: „Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby (...) bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd” J 18,36. Jednak i na ziemi nastanie Jego Królestwo: „A gdy przyjdzie Syn Człowieczy w chwale swojej i wszyscy aniołowie z nim, wtedy zasiądzie na tronie swej chwały” — czytamy w Mt 25,31. Prorok Daniel tak opisuje Syna Człowieczego: „I dano mu władzę i chwałę, i królestwo, aby mu służyły wszystkie ludy, narody i języki. Jego władza — władzą wieczną, niezmienną, Jego królestwo — niezniszczalne” Dn 7,14.

„Bądź wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi”. Jezus pozostaje jedynym, który całkowicie i dokładnie wypełnił wolę Bożą. „Oto przychodzę, aby wypełnić wolę twoją, o Boże” Hbr 1,7. „Bo staram się pełnić nie moją wolę, lecz wolę tego, który mnie posłał” J 5,3. „Zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał” J 6,38. Dzięki Jego prośbie i łasce wola Boża spełni się na ziemi i doczeka się owocu, gdy znajomość Boga tak ogarnie ziemię i tak ją wypełni, jak wody wypełniają morze.

„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Chrystus powiedział: Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił. „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” 1J 1,9. Bóg wybacza nam, ponieważ Jezus umarł za nas na krzyżu. W tym dostrzegamy cel cierpienia i śmierci Chrystusa za nas grzesznych, dla naszego odkupienia.

„I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”. „A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy” 1J 2,1.

„I nie wódź nas na pokuszenie”. Jezus był podobnie jak my wystawiony na wiele pokus. Jego życzliwość dla nas jest nieograniczona i doskonała. Potrafi „współczuć ze słabościami naszymi” Hbr 4,15. Jest wspaniale wyrozumiały. Gdy szatan chce nas przesiać jak pszenicę, Jezus modli się za nas, aby nasza wiara się nie zachwiała Łk 22,31.32. Ukazuje nam to Jezusa jako Zbawiciela i najwyższego kapłana opiekującego się nami i służącego nam swą boską życzliwością.

„Ale nas zbaw ode złego”. Jezus odniósł zwycięstwo na krzyżu. Powiedział tak: „A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę” J 12,32. „Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony” (w. 31). „Widziałem jak szatan, niby błyskawica, spadł z nieba” Łk 1,18. Jezus jest zwycięzcą w wielkim boju pomiędzy dobrem a złem. Przyjdzie na świat nie tylko po to, by zburzyć dzieła szatana, ale także iwtym celu, by zniszczyć samego szatana. Przez swoją śmierć zniszczy tego, który jest księciem śmierci. „A Bóg pokoju rychło zetrze szatana pod stopami waszymi” Rz 16,2.

„Albowiem Twoje jest królestwo i moc i chwała na wieki wieków”. Przypominają się tutaj słowa z Ap 11,15 i wielkiego proroctwa w nich zawartego, kiedy „zatrąbił siódmy anioł; i odezwały się w niebie potężne głosy mówiące: Panowanie nad światem przypadło w udziale Panu naszemu i Pomazańcowi jego i królować będzie na wieki wieków”.

„Amen”. Jezus sam wybrał to słowo. W Ap 3,14 czytamy: „To mówi Ten, który jest Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego”.

Studiujmy wnikliwie i dokładnie tę modlitwę, której nauczył nas Jezus! Niech nasze modlitwy rozpoczynają się od Jego boskiego imienia: „I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to” J 14,13.14. Zbawiciel powiedział również: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam” J 16,23.

Modlić się w imieniu Jezusa to coś więcej niż wymieniać je na początku i na końcu modlitwy. To tyle, co modlić się sercem i duchem pełnym Jezusa, ufając w Jego łaskę i obietnice oraz naśladując Go. Modlić się w imię Chrystusa to modlić się o królestwo Boże na ziemi, to szukać tego, co On chce dać. Niedorzecznością byłoby wzywać Jego imię dla zaspokojenia fantazji i błahych życzeń.

Prawdziwa modlitwa wymaga wiary. Ten, kto zwraca się do Boga, musi w Niego wierzyć, musi Go szukać wierząc. Modlitwa zawierać musi postanowienie wypełniania woli Bożej. „U tego, kto odwraca ucho, aby nie słyszeć nauki, nawet modlitwa jest ohydą” PRZYP. SAL. 28,9. Prawdziwie doskonała modlitwa jest prośbą o darowanie nam naszych win i grzechów. „Gdybym knuł coś niegodziwego w sercu moim, Pan nie byłby mnie wysłuchał” Ps 66,18.

Modlitwa musi być usilna, wytrwała, gorąca. Jezus ukazał to na przykładzie niesprawiedliwego sędziego, który nie wydałby sprawiedliwego wyroku, gdyby wdowa wciąż go nie nachodziła. „Chociaż i Boga się nie boję ani z człowiekiem się nie liczę, jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, by w końcu nie przyszła i nie uderzyła mnie w twarz” Łk 18,4.5. Jezus zauważył: „A czyżby Bóg nie wziął w obronę swoich wybranych, którzy wołają do niego we dnie i w nocy, chociaż zwleka w ich sprawie?” (w. 7).

I tu — bardzo ważny warunek! Prawdziwej modlitwie musi towarzyszyć duch przebaczenia. Jezus powiedział bowiem: „Bo jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jest w niebie, nie odpuści przewinień waszych” Mk 11,26.

Trzeba się modlić do Boga nie tylko na publicznych zgromadzeniach, jak mówi psalmista Dawid Ps 22,23.25, ale i osobiście, w najściślejszej z Nim zażyłości, w najbardziej bezpośrednim z Nim związku duchowym. Przypomnijmy sobie słowa Zbawiciela: „Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie” Mt 6,6.

Zauważamy również, że wiąże się z tym następna rada Jezusa: „A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie” Mt 6,7.8.

Zwróćmy się teraz myślą ku takim, którzy choćby po sto, jeśli nie więcej razy, zwykli powtarzać te same słowa. W sercach milionów ludzi modlitwa staje się zwykłą formułą. Niektórzy posługują się ręcznie, a niekiedy elektrycznie, poruszanymi kołowrotkami do modlitwy. Inni słowami wypisanymi na papierze lub kartkami zawieszonymi gdzieś na drzewie. Nieszczęśliwcom tym wydaje się, że przez powtarzanie uświęconych słów i zwrotów, przez mechaniczne wypowiadanie gotowych formuł uzyskają łaskę i błogosławieństwo, których potrzebują! A przecież prawdziwa modlitwa to jakby akt łączności pomiędzy Bogiem a człowiekiem, bez czczych formuł i mechanicznego wypowiadania słów.

Każdy dzień należy zacząć i skończyć modlitwą. W starożytnym Izraelu wieczorne i poranne obrzędy zwracały oczy i serca ludzkie ku Bogu. Poranna modlitwa powinna być pozdrowieniem i zarazem prośbą skierowaną do Boga, prośbą o łaskę i opiekę nad tym wszystkim, co chcemy i mamy zamiar czynić w ciągu dnia. Modlitwa wieczorna — to całodzienny obrachunek z samym sobą i z Bogiem. Powinniśmy wówczas odtworzyć sobie obraz całego minionego dnia i żałując za popełnione grzechy dziękować Bogu za Jego łaski. Z rękami złożonymi po dziecięcemu, z wiarą i ufnością w sercu zasypiamy w ciemnościach nocy, w godzinach mroku i ciszy.

Myślmy o Bogu przed zaśnięciem. Duch cichych rozmyślań towarzyszy zazwyczaj naszym osobistym modlitwom. Pewna pani po dwugodzinnej rozmowie z przyjaciółką, w czasie której tamta mówiła bez przerwy, zauważyła przy pożegnaniu: „Cóż za wspaniałą miałyśmy rozmowę!” Podobnie jest i z nami. Mówimy wciąż i mówimy Bogu o naszych kłopotach, nigdy nie słysząc Jego głosu. Zapominamy, że Bóg też chciałby do nas mówić. Savonarola — wielki męczennik i reformator — zauważył kiedyś ironicznie, że w jego czasach „wielu świętych tak bardzo było zajętych rozmową, a właściwie opowiadaniem Bogu wszystkiego, że w ogóle nie byli w stanie słyszeć Bożego głosu”. Tak samo właśnie dzieje się z nami. Rzadko cierpliwie czekamy na odpowiedź Boga. Słuchanie głosu Bożego to największe szczęście. Wyrazić je można słowami Samuela, który jako mały chłopiec usłyszał głos Boga i rzekł: „Mów, albowiem sługa twój słucha!” 1Sm 3,1.

Maurice D. Stevenson opowiadał o swoim doświadczeniu na polach naftowych Pensylwanii, gdzie odwiedzili go rodzice. Pewnego dnia on i jego ojciec byli w szopie. Kiedy ktoś nagle otworzył okno, ojciec zapytał: „Synu, gdzie oni teraz wiercą?”. „Nigdzie” — odpowiedział młody Stevenson. „Ach nie!” — rzekł ojciec. „Oni pracują gdzieś ze dwa lub trzy kilometry stąd; właśnie słyszę, jak wyciągają wiertła”.

Syn niczego nie słyszał, zanim nie wychylił swej głowy za okno. Bardzo słabo słyszał dochodzące z daleka odgłosy liny obracającej koło. Wtedy przypomniał sobie, że w odległości około trzech kilometrów był robiony odwiert.

Dlaczego jego ojciec słyszał te dźwięki, on zaś nie? Powinno być odwrotnie, przecież to jego słuch jest normalny, a słuch ojca nie jest już tak dobry. Przyczyna tkwiła w tym, że ten stary człowiek spędził połowę życia na polach naftowych i jego ucho było wyczulone na dochodzące z nich odgłosy. Tak też każdy chrześcijanin powinien być wyćwiczony przez doświadczenie i wiarę, by słyszeć głos Boga.

Modlitwy nasze nie powinny być modlitwami ludzi dumnych. „Gdy się modlicie — mówi Jezus — nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją” Mt 6,5.

Dwaj kaznodzieje spacerowali pewnego razu wzdłuż drogi wiejskiej, gdy nagle usłyszeli, że ktoś modli się opodal. Niedaleko, za krzakami, klęczało dwóch chłopców, z których jeden modlił się bardzo głośno. Wydawało się, że była to dobra modlitwa i obaj mężczyźni słuchali jej z radością. Kiedy chłopiec skończył, spytał zaraz swego kolegę: „Powiedz, czy dobrze się modliłem?” Kaznodzieje byli zaskoczeni tym pytaniem. Tego rodzaju cecha charakteru, jakieś nieuzasadnione poczucie dumy, boli nas, ale powiedzmy sobie otwarcie, niczego nie ukrywając przed sobą: czy nigdy nie zdarzyło się, że wielu z nas modliło się w taki właśnie sposób? Czy można rozpoczynać modlitwę w pokorze, a kończyć z poczuciem samozadowolenia i pychy?

Apostoł Paweł, natchniony przez Boga, pisał: „ (...) nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach” Rz 8,26. Możemy więc liczyć na Bożą pomoc nawet w modlitwie. Ten, który pragnie słyszeć nasze modlitwy, pomoże nam je wypowiedzieć.

Jezus położył nacisk na trzy cechy właściwej modlitwy. Przede wszystkim przybliżamy się do Boga spełniając trzy warunki. Pierwszy z nich polega na tym, byśmy zbliżając się do Boga mieli czyste serce; nie możemy pielęgnować bałwochwalstwa. Drugi — nasze modlitwy musi cechować wiara w to, że Bóg jest w stanie na nie odpowiedzieć i że na nie odpowie. I trzeci — musimy być Mu posłuszni. „Umiłowani, jeżeli nas serce nie oskarża, możemy śmiało stanąć przed Bogiem i otrzymamy od niego, o cokolwiek prosić będziemy, gdyż przykazań jego przestrzegamy i czynimy to, co miłe jest przed obliczem jego” 1J 3,21.22.

Drugą cechą modlitwy jest to, że poświęcamy na nią czas, angażujemy wysiłek serca i ducha. Zawsze powinniśmy czuć tchnienie ducha modlitwy. Możemy się modlić przy pracy i na spacerze, przy myciu naczyń, przy słaniu łóżek, w trakcie siedzenia przy biurku i w każdej niemal okoliczności, ale oprócz tego musimy znać jeszcze najważniejszą tajemnicę modlitwy. Jak powiedział to Jezus: „Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej” Mt 6,6.

Skoro Jezus może odwiedzić twój dom, czyż nie mógłbyś pozdrowić Go, a później usiąść i porozmawiać? Możesz powierzyć Mu wszystko i spędzić z Nim czas, jakiego ci użyczy. Tak jest i w modlitwie: modlitwa wymaga czasu, jest kosztowna. Szatan zrobi wszystko, co tylko zdoła, aby nie dopuścić do takiego związku! Będzie przerywał i przeszkadzał, wynajdywał przeszkody i powodował „brak czasu”.

Wreszcie modlitwa jest zwycięska. Podbija, zdobywa, przezwycięża trudności. Będzie zwyciężała i zdobywała nie tylko w naszym życiu, ale również w życiu innych ludzi. „Jeżeli ktoś widzi, że brat jego popełnia grzech, lecz nie śmiertelny, niech się modli, a Bóg da mu żywot (...)” 1J 5,16. Potrzebujemy takiej siły, ponieważ inni oczekują od nas pomocy. Gdy chcemy zwyciężać, powinniśmy się modlić. „Proście, a będzie wam dane” Mt 7,7. Nie ograniczajmy Boga tylko do naszych spraw. Módlmy się za dzieło Boże i zadania Bożych pracowników. „Tak mówi Pan, Święty Izraelski i Twórca jego: O przyszłe rzeczy pytajcie mię, a synów moich, i sprawę rąk moich poruczajcie mi” Iz 45,11 (BG).

Gdyby rozważyć wszystko to, co mówił Jezus na temat modlitwy i co na ten temat mówi Biblia, trzeba by było na odpowiedź poświęcić jeszcze wiele stron niniejszej książki. Nie zapomnijmy więc nigdy, że przede wszystkim Bóg chce odpowiadać na modlitwy swych dzieci. Jezus powiedział: „Gdzież jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o chleb, da mu kamień? Albo gdy będzie go prosił o rybę, da mu zamiast ryby węża? Albo gdy będzie go prosił o jajo, da mu skorpiona? Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, oileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą” Łk 11,11-13. Czemu więc nie prosimy? Każdy ojciec chce dawać swemu dziecku dobre rzeczy. Doznaje przy tym większej radości niż dzieci otrzymujące dary.

Tak właśnie jest z Bogiem, który chce otworzyć swój skarbiec i dawać, dawać, wciąć dawać. Rzecz w tym, że nie prosimy, nie modlimy się, nie wymieniamy tego, co istotnie jest nam potrzebne. Jezus opowiedział przypowieść o człowieku, który o północy przyszedł do przyjaciela i prosił go:

„Pożycz mi trzy bochenki. Podróżny, który pragnie się pokrzepić, zatrzymał się u mnie w domu”. Odpowiedź brzmiała: „Nie zawracaj mi głowy. Wszystkie dzieci już śpią w łóżkach. Nie mogę wstać i pomóc ci o tej porze”. Człowiek nalegał jednak dalej, nie zrażając się odmową. W końcu przyjaciel wstał z łóżka i drżąc z zimna wręczył mu chleb. Tą przypowieścią Jezus ilustruje potrzebę wytrwałości i nieustępliwości, tak niezbędnych w modlitwie.

Zazwyczaj interes osobisty dostrzegamy w pomyślnym załatwieniu takiej czy innej sprawy. Dlaczego nie chcemy otrzymywać tych korzyści na drodze modlitwy?

Jeśli tylko modlimy się w wierze, w ufności, śmiało możemy powierzyć Bogu wszystkie nasze troski i zmartwienia. Zrozumie je na pewno i nie będzie nam kazał dźwigać jarzma niedoli. Jezus sam doświadczył tego jarzma i dostrzega je u nas.

Znany pisarz angielski, Hall Caine, napisał opowiadanie o biskupie, który jadąc drogą zauważył skazańca klęczącego i tłukącego na drodze kamienie. Biskup zatrzymał się i kazał mu zbliżyć się do siebie. Potem rzekł: „Życzyłbym sobie, abym tak rozłupywał serca mego ludu, jak ty rozłupujesz te głazy”. Na to skazaniec odparł, patrząc w twarz duchownemu: „Być może potrafiłbyś to robić panie, gdybyś tak jak ja pracował cały czas klęcząc na obu kolanach”.

Pewien człowiek opowiadał o specjalnej modlitwie w swoim życiu. Spotkało go wiele trosk i ciężkich, bolesnych doświadczeń, wiele krzywd i nieprawości. W gronie rodzinnym modlił się, jak tylko mógł najusilniej, najbardziej gorąco o uwolnienie go od tych wszystkich ciężarów oraz od niegodziwych ludzi. Następnego dnia powiedział w modlitwie o tych samych troskach. Wówczas dziewięcioletnia córeczka zbliżyła się do niego, usiadła na kolanach, przytuliła rączki do policzków i spojrzawszy ojcu w oczy powiedziała: „Tatusiu, przecież modliłeś się o to wczoraj wieczorem. Może powinniśmy prosić Boga razem?” Ta dziecinna wymówka przeważyła szalę i wkrótce potem Bóg wysłuchał modlitwy ojca. Dlaczego więc, przyjaciele, nie moglibyśmy modlić się gorliwie wspólnie? Taka modlitwa będzie wystarczająco skuteczna.

Zarówno w Piśmie Świętym, jak i w historii doświadczeń chrześcijaństwa, jest mnóstwo przykładów wysłuchania modlitw. Chciałbym opowiedzieć o jeszcze jednej historii. Historia ta wzbudziła we mnie niezwykłe zaciekawienie i podziw. Myślę o pewnym opowiadaniu ze starej książki, opisującej pracę misyjną dr Jakuba Chamberlaina — pioniera wypraw misyjnych do środkowych Indii.

Rzeka Godavari wylała, zatrzymując misjonarza wraz z tragarzami, na próżno wyczekującymi rządowej łodzi ratowniczej na rzece. Dotarła do nich wiadomość, że łódź zatonęła w walce z rozszalałym żywiołem, z gwałtownym, wezbranym nurtem rzeki. Wydawało się, że nic ich nie zdoła już ocalić i że nie wydostaną się na wyższy teren. Ścieżka, którą mieli iść, stała się niebezpieczna. Nadchodziła noc. Wkrótce rozlegnie się w dżungli ryk tygrysów. Najemni tragarze pojedynczo wymykali się i porzuciwszy pakunki znikali przed zapadnięciem gęstego mroku.

Misjonarz obejrzał się dookoła raz, drugi raz i zaczął się modlić do Boga. „Panie — wołał — czy nie dostaliśmy się tutaj z Twojej woli i przez wzgląd na Ciebie? Czyż nie obiecywałeś mi, że będziesz ze mną w tej wędrówce? O Panie, powiedz mi, poradź, co mam począć?”

To, co w odpowiedzi usłyszał dr Chamberlain, powtórzymy jego własnymi słowami: „Nadeszła odpowiedź, wprawdzie niesłyszalna, ale wyraźnie brzmiąca w uchu, jak głos człowieka: „Skieruj się na lewo, w stronę Godavari, a tam już znajdziesz ratunek”.

Biegnąc naprzód dogoniłem przewodników. „Jak daleko stąd do Godavari?” — zapytałem.

— Dobra mila.

— Czy nie ma tam na brzegu jakiejś wioski?

— Nie. Nic tam nie ma, woda zalała wszystko na przestrzeni wielu mil.

— A czy nie znajdziemy tam jakiegoś wzniesienia, jakiegoś nieco wyższego gruntu, gdzie można by rozbić obóz?

— Wszędzie jest nisko i grunt tak płaski jak tutaj.

Oddaliłem się na chwilę i modliłem znowu. Wtedy usłyszałem ów głos po raz drugi. Odpowiedź brzmiała tak samo: „Skieruj się na lewo ku Godavari, a tam już znajdziesz ratunek”. Znowu zawołałem przewodników i spytałem ich: „Czy jesteście pewni, że nie ma tam żadnego wzniesienia przy rzece, gdzie można by stanąć i stamtąd wyglądać pomocy?

— Nie ma żadnego.

— Pomyślcie dobrze! Czy nie ma tam jakiegoś suchego drzewa, z którego dałoby się zbić tratwę?

— Jeśli nawet było, to powódź musiała je zmyć z powierzchni ziemi.

— A nie znalazłaby się jakaś łódka? Mamy prawo zarekwirować wszystko, czego tylko potrzebujemy.

— Nie, w pobliżu nie ma niczego. Dopiero za wodospadem.

— Jak długo trzeba iść, żeby najkrótszą drogą dotrzeć do Godavari?

— Około pół godziny, ale stracilibyśmy na próżno czas. Musimy wracać przez dżunglę. Nie ma innej drogi przy takiej powodzi... Trzeba dotrzeć aż do wodospadu.

— A jak długo byśmy szli wzdłuż brzegu?

— Co najmniej sześć godzin, jest już ciemno.

— Co zrobimy w nocy?

— Tylko Bóg wie.

Po takiej odpowiedzi tragarze pogrążyli się w niemej rozpaczy. Zacząłem modlić się znowu, jeszcze bardziej gorąco. „Skieruj się na lewo ku Godavari, a tam znajdziesz ratunek” — przyszła po raz trzeci ta sama odpowiedź. Nie było jej słychać, nie słyszał jej nikt z moich towarzyszy. Nie umiem tego jasno opisać. Doskonale słyszałem ten głos w moim uchu, przejmował mnie całego jakimś radosnym drżeniem. To odpowiedź Boga na moje modlitwy — powiedziałem sobie. Nie mogę wątpić, muszę zacząć działać i to natychmiast.

Pobiegłem na czoło kolumny. „Stój!” — krzyknąłem z całej siły, aby wszyscy mnie usłyszeli. „Skręcamy ostro na lewo. Przewodnicy wskażą najkrótszą drogę do Godavari. Szybko!” Zaprotestowali, że to próżny trud, że pogorszymy i tak już beznadziejne położenie. Rzeka może jeszcze przybrać i zalać nas, a potem porwać w ciemnościach zbliżającej się nocy.

— Słuchać! — powiedziałem ostro. — Maszerować nim nadejdzie zupełna noc. Ja tu kieruję. Proszę pokazać drogę ku rzece! Wszyscy mnie otoczyli. Mój rodak, pastor, spojrzał uważnie na moją przejętą grozą twarz. „Przy rzece będzie ratunek” — powiedziałem, bo cóż mogłem więcej rzec?”

Mając przed sobą przewodników misjonarz dotarł wkrótce do rzeki i ujrzał tam... wybawienie, ujrzał nareszcie drogę ucieczki. W tym właśnie momencie załoga dużej łodzi usiłowała odepchnąć ją od rosnącego na brzegu drzewa. Nie udawało się to jednak żadną miarą. Żeglarze byli przerażeni i zaskoczeni widokiem przybysza, myśląc, że jest to urzędnik państwowy.

— Nie gniewajcie się na nas — zawołali. — Robimy, co można, żeby zepchnąć łódź na rzekę, ale, panie, ona zachowuje się tak, jakby była czymś przywiązana!

Dr Chamberlain dobrze wiedział, czyja ręka kierowała tą dziwnie zachowującą się łodzią. Od razu zrozumiał, kto przeszkodził w zepchnięciu jej na wodę i w jakim celu! Bez wątpienia wielu czytających to może przytoczyć jeszcze inne przykłady wysłuchania modlitwy przez Boga.

Przykładem modlącego się człowieka jest dla nas sam Jezus. Całe Jego życie było nieustającą modlitwą. Modlił się w czasie swej służby. Modlił się w Getsemane na Górze Oliwnej, modlił się na krzyżu.

„Panie, naucz nas modlić się” — prosili kiedyś uczniowie Jezusa Łk 11,1. Zbawiciel nauczy nas modlić się. Życie nasze przeobrazi się zupełnie. Stanie się zwycięskie.

„O Panie, jakaż zmiana w krótkie pół godziny
Modlitwy przy Twym boku, Zbawco nasz Jedyny!
Troski, bóle i smutki zdejmujesz nam z łona,
Świeżością zazieleni się ziemia spieczona.
Klękamy i dookoła wszystko jakby niższe,
Wstajemy — wszystko wokół jakby czystsze, bliższe —
Jawi się świat słoneczny jak przejrzysta wstęga,
Klęczymy — jakże słabi! Wstajemy— potęga!
Czemu zapominamy, żeś ty źródłem mocy,
Siły, życia, natchnienia, Zbawco, w dzień i w nocy?
Że spływasz wraz z modlitwą, którą do ciebie ślemy
Żeś Ty Pokój i Radość — Zbawco nasz Jedyny!”


PRZEGLĄD BIBLIJNY

Co uczynił Bóg dla Joba, gdy ten się modlił?
„Pan zmienił los Joba, gdy wstawiał się za swoimi przyjaciółmi” Hi 42,10.

Jacy inni ludzie Boży modlili się? Jakub Rdz 32,24-30; Oz 12,4, Mojżesz Ps 90, Anna, która modliła się o syna 1Sm 1,10-28; 2,1-10, Dawid (2Sm 22 rozdz.), Daniel — modlący się o odbudowę Jerozolimy Dn 9,4-19.

Co Jezus mówił o jednomyślności w modlitwie?
„Nadto powiadam wam, że jeśliby dwaj z was na ziemi uzgodnili swe prośby o jakąkolwiek rzecz, otrzymają ją od Ojca mojego, który jest w niebie. Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich” Mt 18,19.20.

Co mamy czynić, gdy jest mało robotników do żniw Pańskich?
„A widząc lud, użalił się nad nim, gdyż był utrudzony i opuszczony jak owce, które nie mają pasterza. Wtedy rzekł uczniom swoim: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje” Mt 9,36-38.

Co powinniśmy robić, kiedy spotykamy się z pokusami?
„A gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: Módlcie się, aby nie popaść w pokuszenie. I rzekł do nich: Dlaczego śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie” Łk 22,40.46.

Czy Biblia podaje jeszcze jakiś inny przykład krótkiej modlitwy dziękczynnej, oprócz modlitwy „Ojcze nasz”?
„W tym czasie odezwał się Jezus i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało” Mt 11,25.26.

Co w niektórych wypadkach powinno towarzyszyć modlitwie?
„Ale ten rodzaj nie wychodzi inaczej, jak tylko przez modlitwę i post” Mt 17,21.

Co mówił Jezus o świątyni swego Ojca?
„Dom mój będzie nazwany domem modlitwy” Mt 21,13.

Jakimi słowami modlił się Zbawiciel za uczniów?
„A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzą we mnie. Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył. że Ty mnie posłałeś” J 17,20.21.

O co modlił się Jezus w Getsemane przed śmiercią?
„Potem postąpił nieco dalej, upadł na oblicze swoje, modlił się i mówił: Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie; wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty” Mt 26,39.

Jaka była ostatnia modlitwa Jezusa przed męczeńską śmiercią na krzyżu?
„Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” Mt 27,46.

Jaka prośba została zawarta w ostatniej modlitwie w Biblii? „Przyjdź, Panie Jezu!” Ap 22,20.

Powtórzmy jeszcze raz słowa Jezusa: „Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą” Mt 7,7.8.

„Więcej cudów w modlitwie, niż świat o tym śni —
Wznosi się jak fontanna głos nocą i dniem —
Gdyby zwierzęta mogły modlić się przed snem,
Czyżby rąk nie składały jak ludzie — jak my?
Czyżby się nie modliły za siebie i tych,
Których w głos przyjacielem swoim każdy zwie?
Patrzcie! — złotym łańcuchem ziemia wiąże się
Ze stopami Bożymi w wirujący sztych!”