Autorska płyta Mariusza Zawieruchy opowiada o cudzie życia na każdym jego etapie... W oczach Bożych jesteś cudem!

12. Co mówił Jezus o swym ponownym przyjściu

Główną postacią Pisma Świętego — od początku do końca — jest Jezus Chrystus. Wszystkie nauki, jakie możemy o Nim znaleźć w Piśmie Świętym, możemy podzielić na trzy części, w zależności od czasu ich powstania: 1) przed Nim, 2) o Nim, tzn. w czasach, gdy żył i nauczał, 3) po Nim, czyli po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. Podział według ksiąg Pisma byłby następujący: 1) Stary Testament (zapowiedź przyjścia — już nadchodzi!); 2) cztery ewangelie (świadectwo przyjścia — już jest, już przyszedł!), 3) Dzieje Apostolskie i Objawienie (świadectwo powtórnego przyjścia — On przyjdzie znowu!).

Pierwszą obietnicą biblijną jest stwierdzenie, że Bóg zniszczy głowę węża Rdz 3,15. To właśnie proroctwo ostatecznego zwycięstwa Chrystusa nad szatanem jest zarazem zapowiedzią zburzenia dzieła diabelskiego i przyjścia Chrystusa na świat w blasku chwały i potęgi. Ostatnią obietnicę biblijną dał nam Jezus osobiście, a brzmi ona tak: „Mówi ten, który świadczy o tym: Tak, przyjdę wkrótce. Amen, przyjdź, Panie Jezu!” Ap 22,20. Jest to jednocześnie ostatnia modlitwa w Biblii.

Miliony ludzi wierzą w rychłe zjawienie się naszego Pana, miliony ludzi modlą się o to i o tym nauczają. Są i tacy, którym to wydaje się obojętne oraz tacy, którzy nic na ten temat powiedzieć nie potrafią. Niektórzy powątpiewają, mówiąc, że w przeszłości nieraz już przepowiadano ten dzień. Co natomiast mówi na ten temat Jezus? Bo chyba najważniejsze jest to, co On mówi...

Nie to jest ważne, czy ludzie wierzą, czy nie wierzą, wątpią, czy nie wątpią, ale to, co mówi Ten, w którego słowa trzeba wierzyć bez zastrzeżeń. Spekulacje ułomnego umysłu ludzkiego są tu najmniej ważne. Jedna literka biblijnego Objawienia jest więcej warta niż wszystkie ludzkie „obliczenia” i „powątpiewania”. Czy Jezus wierzył w swój powrót na ziemię? Odpowiedź znajdujemy w Jego Słowie: „A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli” J 14,3. Oto pełna, jasna, czysta, dokładna odpowiedź! Zbawiciel wyraźnie mówi: „Powrócę”. Jest On świadkiem „prawdziwym i wiernym” Jr 42,5, nie zwodzi nas i nie mami. Każde Jego słowo jest doskonałe i prawdziwe, dokładne i obowiązujące. Prawda ta już raz spełniła się co do joty — gdy zapowiadano Jego pierwsze przyjście na świat. To samo będzie z zapowiedzią Jego ponownego zjawienia się na ziemi. Spełni się wszystko, tak jak spełniło się wtedy, gdy przepowiedziano Jego narodziny, życie, męczeńską śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie.

Powtórne przyjście Chrystusa przepowiada zarówno Stary, jak i Nowy Testament. W tym kierunku toczy się zresztą przez wieki, przez tysiąclecia machina historii, bieg życia i rozwoju społeczeństw. Posłuchajcie uważnie słów Jezusa! Oto Bóg wysyła już światu przedpotopowemu zapowiedź pojawienia się Zbawiciela, który zniszczy panowanie zła. Siódmy po Adamie, Enoch, prorokował: „Oto przyszedł Pan z tysiącami swoich świętych, aby dokonać sądu nad wszystkimi i ukarać wszystkich bezbożników” Jdt 14.15.

Widzimy teraz, że nadzieja powrotu Chrystusa nie jest nadzieją mglistą i popularną dopiero od niedawna, ale że towarzyszy ludzkości od najdawniejszych czasów. Najświątobliwsi ludzie głosili o niej.

Patriarcha Job, mąż niezwykłej cierpliwości, wierzył w dzień przyjścia Chrystusa, w dzień sądu. Ponad trzy tysiące lat temu pisał, że wierzy, iż zobaczy Zbawiciela, że jego oczy ujrzą Boga Hi 19,25-27.

Na tysiąc lat przed pierwszym przyjściem Chrystusa psalmista Dawid widział Pana nadchodzącego w otoczeniu świętych: „Bóg nasz przybywa i nie milczy; przed nim ogień pochłaniający, a dokoła niego sroży się potężna burza. Przyzywa niebiosa z góry i ziemię, aby sądzić swój lud: Zgromadźcie mi wiernych moich, którzy zawarli ze mną przymierze przez ofiarę” Ps 5,3-5.

Siedemset lat przed pierwszym pojawieniem się Jezusa prorok Izajasz przepowiedział Jego ponowne przyjście na świat w celu zabrania dzieci Bożych i zniszczenia bezbożnych. „Przyjdzie zwyciężyć śmierć”. Wiemy, że proroctwo to odnosi się do drugiego przyjścia Chrystusa, ponieważ jest w nim mowa o zmartwychwstaniu sprawiedliwych, co jest zgodne ze słowami apostoła Pawła: „Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie” 1Tes 4,16. Chrystus zabierze zbawionych do miasta Bożego Ap 21,2.3. Gdy On przyjdzie, lud Boży będzie wołał: „Oto nasz Bóg, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; to Pan, któremu zaufaliśmy. Weselmy się i radujmy się z jego zbawienia” Iz 25,9.

Jezus uczył, że przyjdzie na świat po raz drugi. Sam wskazywał na proroctwa i zapowiedzi zawarte w Starym Testamencie. Proroctwa te były przecież znane ludziom. Kapłani głosili je po całym kraju, we wszystkich synagogach. Jezus powiedział jasno i wyraźnie: „Pismo nie może być naruszone” J 1,35. To tak, jakby powiedział, że nie może być zmienione Jego boskie Słowo, że On sam w nim nic nie zmieni. Całym swym autorytetem potwierdził swój rychły powrót na ziemię.

Jezus powoływał się na proroctwa Starego Testamentu, na przepowiednie mówiące o Jego powtórnym przyjściu, które możemy znaleźć w Piśmie Świętym. Czemu więc nie mielibyśmy w nie uwierzyć? Dlaczego nie mielibyśmy zaufać Jego Słowu? On przecież wierzył w to, co mówił.

Jednego arcyważnego stwierdzenia, a zarazem świadectwa Jezusa Chrystusa, świadectwa o Jego zjawieniu się na ziemi po raz wtóry, nie wolno nam przeoczyć. Przypomnijmy sobie, co Jezus mówił, stojąc przed najwyższym trybunałem swego narodu — Jego rozmowę z arcykapłanem Kajfaszem.

— Poprzysięgam cię na Boga żywego, powiedz nam, czy ty jesteś Chrystus, Syn Boży? — zapytał arcykapłan.

— Tak, jestem nim — odpowiedział Jezus. — Ale powiadam wam: Odtąd oglądać będziecie Syna Człowieczego siedzącego po prawicy Wszechmocnego i przychodzącego na obłokach niebieskich Mt 26,63.64.

Było to jednoznaczne świadectwo, niezbity dowód przedłożony najwyższemu autorytetowi narodu. Jezus stał przed arcykapłańskim sądem i uroczyście zapewnił, że przyjdzie ponownie, wszyscy ujrzą Go „przychodzącego na obłokach nieba”, zobaczą Go „siedzącego na prawicy mocy Bożej”. Są to zupełnie pewne, oficjalne i uroczyste słowa Chrystusa, co do tego nie może być żadnych wątpliwości. Słowa te zostały wypowiedziane w uroczystym miejscu i czasie i są obowiązujące na całą wieczność. Czy można mieć wątpliwości co do znaczenia tych słów?

Ktoś kiedyś namalował taki obraz: podróżny, który przedtem wpadł w ręce złoczyńców, został wyleczony w gospodzie i nadal tam przebywa. Siedzi w drzwiach tej gospody i oczekuje na przybycie swego wybawcy — dobrego Samarytanina, który opatrzył mu rany. Z wyrazu twarzy ozdrowieńca wyczytać można chyba tylko takie słowa: „Mój dobroczyńca obiecał tu powrócić i ja wierzę mu na słowo. Właśnie czekam i wyglądam jego powrotu. Będę pierwszym i muszę być pierwszym, który zobaczy na drodze jego postać. Był przecież dla mnie taki dobry!” Taka powinna być postawa każdego chrześcijanina oczekującego na przybycie Tego, który wybawił go z mocy zła.

Powinniśmy codziennie czuwać i oczekiwać Jego przyjścia oraz przygotowywać się na nie! Powinniśmy uważnie obserwować rozwój wypadków, „drogę historii”, pragnąc zobaczyć Tego, który jest dla nas taki dobry. Powinniśmy wsłuchiwać się w odgłos Jego kroków. Zbawiciel przyjdzie do nas! Dotrzyma swego słowa!

Jezus nie powiedział: „Anioł przyjdzie do was”, ani nie stwierdził: „Przyjdzie do was Duch Święty”, czy „Przyjdzie do was Kościół”. On powiedział jasno, wyraźnie i jednoznacznie: Ja „przyjdę znowu i wezmę was do siebie” J 14,3. Oto, co Jezus powiedział o swym powtórnym przyjściu na świat: „Ja powrócę i zabiorę was do siebie!”

Pewien kaznodzieja został zaproszony do przeprowadzenia ewangelizacji w odległym mieście. Po wyjściu z pociągu stanął przed stacją czekając z bagażami, aż ktoś po niego przyjdzie. Wkrótce podjechał samochód, a kierowca spytał: „Czy pan Brown?” „Tak — odpowiedział duchowny — Oczekuję tutaj na kogoś”. Kierowca włożył szybko bagaże do samochodu i natychmiast odjechał. Kaznodzieja został, zastanawiając się, co będzie dalej. Kiedy tak stał, podjechało drugie, eleganckie auto. „Sądzę, że pan nazywa się Brown” — powiedział dżentelmen, który je prowadził. „Tak — odpowiedział gość — ale ktoś już zadał mi to pytanie i odjechał z moimi bagażami”. „Och, to był mój kierowca. Wysłałem go po pańskie bagaże, ale po pana przyjechałem osobiście”.

Pan sam, osobiście, przyjdzie po swój lud. Bóg nie wyręczy się nikim i dlatego ludzie nie mogą się z tym nie liczyć. Nie wolno nikomu odpędzać od siebie tej myśli, że przyjdzie nieuchronnie taki czas, kiedy każdy ujrzy oblicze wszechpotężnego Boga. Owszem, przyjdą z Nim aniołowie, ale Bóg sam, osobiście, przyjdzie do ludzi. Mówi o tym apostoł Paweł: „Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem. Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy” 1Tes 4,16-18.

Tak właśnie będzie, jak mówi Chrystus. Będziemy, pozostaniemy na zawsze razem z Panem, skoro Pan to obiecał. Musimy jednak już teraz otworzyć Mu serce, już teraz przygotować się do tej uroczystej chwili spotkania się z naszym Panem.

Dr Andrew Bonar opowiadał o pewnym człowieku pochodzącym z jednej ze szkockich, prezbiteriańskich wiosek. Zrozumiał on ważność nauki o powtórnym przyjściu Jezusa. Pewnego razu udał się do Edynburga, by się oddać swoistej rozrywce — wysłuchać jak najwięcej kazań. Chodził więc do różnych kościołów słuchając, czego też tam nauczają. Kiedy powrócił do swej wioski, sąsiedzi zapytali go, jak mu się podobają kaznodzieje w Edynburgu. „Ech! — odpowiedział zapytany — Oni wszyscy każą na jedną modłę. Wszyscy wygłaszają kazania mówiące o pierwszym przyjściu Chrystusa, lecz żaden z nich nie powiedział ani jednego słowa o Jego powtórnym przyjściu”. Niestety, o wielu duchownych różnych Kościołów można powiedzieć to samo.

Nic tak nie pobudza do ewangelizacji, nie wywołuje takiej gorliwości misyjnej i pragnienia uświęcenia się, jak świadomość, że Jezus wkrótce przyjdzie. Uświadamiamy sobie wtedy, że musimy być gotowi, a także i to, że inni też powinni się przygotowywać, więc pragniemy mieć swój udział w ogłoszeniu tej prawdy światu.

Gdy byłem duchownym w Ottawie, miałem możliwość wysłuchania prelekcji lorda Shackletona. Mówił o swojej pierwszej wielkiej przygodzie, o wyprawie na Antarktydę. Pewnego razu musiał pozostawić swych towarzyszy na wyspie Elephant, wśród śniegu i lodów. Znaleźli się bowiem w bardzo trudnej sytuacji, brakowało im żywności i innych niezbędnych rzeczy. Zdawano sobie sprawę, że jedyny ratunek jest w tym, by ktoś poszedł i sprowadził dla nich pomoc. Wykazując niemałe poświęcenie i odwagę lord Shackleton dotarł do wyspy Południowa Georgia. Brnąc przez pokryte śniegiem góry, stale narażony na niebezpieczeństwo, dotarł do ludzkich osiedli. Tam otrzymał inny statek i niezbędne wyposażenie. Rozpoczęła się podróż powrotna. Bezskutecznie ponawiał próby ponownego dotarcia do wyspy Elephant. Mgła, sztormy, kry lodowe skutecznie odcinały drogę. Nagle, pewnego dnia, pomiędzy lodami pojawiła się wolna przestrzeń prowadząca prosto ku wyspie. Zanim lody ponownie się zamknęły, dopłynęli do wyspy, skąd zabrali na pokład oczekujących ludzi. Wszystko to trwało zaledwie pół godziny. Kiedy już opadły pierwsze emocje, lord Shackleton zapytał jednego z zabranych z wyspy członków ekspedycji: „Jak to się stało, że gdy przybyłem do was, wszyscy byliście spakowani, gotowi do odpłynięcia? Staliście na brzegu gotowi, by go w każdej chwili opuścić”.

„Proszę pana — brzmiała odpowiedź — powiedział pan, że na pewno po nas wróci. My nigdy nie traciliśmy nadziei. Za każdym razem, kiedy tylko morze było miejscami wolne od lodu, zwijaliśmy nasze śpiwory, pakowaliśmy wszystkie nasze rzeczy, mówiąc: A może Shackleton przypłynie dzisiaj. Zawsze byliśmy gotowi na pańskie przybycie”.

Dzisiaj wszyscy wierzący powinni pamiętać, że Pan przyjdzie. Powinniśmy być gotowi w każdym czasie, każdego dnia, o każdej godzinie. Jak wiele jest w tym zachęty do chrześcijańskiego życia, chrześcijańskiego działania, chrześcijańskiego dawania. Naprawdę jest to błogosławiona nadzieja zmieniająca nasze spojrzenie na świat. Cały świat ma nabrać pewności, że Jezus przyjdzie już wkrótce, że niedaleki jest czas odsłonięcia ludziom Jego oblicza. Coraz bardziej elektryzuje nas ta myśl oraz świadomość, że powinniśmy być na to przygotowani i brać żywy udział w rozgłaszaniu tej prawdy po świecie.

Jezus powiedział: „Powrócę do was”. Tych słów nie wolno nam nigdy zapomnieć. Był tu już raz i świat tego nie zapomniał. Nie zapomni tego z pewnością! Jednak nie po raz ostatni świat widział Jezusa! Zobaczymy Go jeszcze i każdemu z nas będzie dane ujrzeć Jego oblicze. Jezus przyjdzie, On zjawi się i „ujrzy go wszelkie oko, a także ci, którzy go przebili” Ap 1,7.

Po raz pierwszy pojawił się jako dzieciątko w żłobku, po raz drugi przyjdzie w całej swej chwale. Wróci jako Król, aby królestwo Boże było na ziemi. Będąc uczniami, słyszeliśmy w szkole opowiadanie o Piotrze Wielkim, który jako młodzieniec pracował w dokach okrętowych w Amsterdamie wśród zwykłych robotników. Nie był on wówczas nikomu znany, ubierał się tak jak wszyscy robotnicy, mieszkał w baraku. Przez cały ten czas nie przestał być carem Rosji, chociaż jego królewskie dostojeństwo było na ten czas ukryte.

Jezus przyjdzie na ziemię w blasku całej swej chwały niebiańskiej. Boskość połączy się z człowieczeństwem, to, co boskie — z tym, co ludzkie. W tym dniu zajaśnieje On jednak całym blaskiem, całą potęgą swego boskiego majestatu, będzie Panem zwycięstwa i chwały, triumfującym Chrystusem, a na Jego widok pierzchać będzie wszelkie zło i zostanie zniweczona moc diabelska.

Z chwilą gdy umieramy, ludzie prędko o nas zapominają. „Jest jednak Jeden taki — powiada pięknie Lacordaire — który żył prawie dwa tysiące lat temu, a Jego grób jest dotąd obmywany łzami żalu i serdecznej skruchy. Nie ma takiego kraju, gdzie by po Nim nie płakano i gdzie by Go nikt dziś nie kochał, nie miłował nade wszystko”. Oto nieprzemijająca chwała Chrystusa na ziemi.

Jezus w swej niezmiernej miłości do świata zawsze czuwa nad nami i nigdy nas nie opuszcza. Nasz Pan powiedział: „Powrócę wkrótce!” Nasuwają się teraz co najmniej dwa pytania: W jaki sposób Chrystus przyjdzie i dlaczego przyjdzie? Może się ewentualnie nasunąć również trzecie: Kiedy Chrystus przyjdzie? Zacznijmy od pierwszego.

Ze słów Jezusa wyraźnie wynika, że Jego przyjście na świat będzie widzialne, słyszalne i nie ujdzie niczyjej uwagi, ujrzy Go cały świat, a więc dosłownie każdy z nas Go zobaczy. Nie ma w tym nic prywatnego ani tajemniczego, ani wreszcie nic mistycznego. Zbawiciel pokazał nam obraz swego powtórnego przyjścia. „Gdyż jak błyskawica pojawia się od wschodu i jaśnieje aż na zachód, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego” Mt 24,27. Powiedział również, że ujrzymy Syna Człowieczego „przychodzącego na obłokach” Mk 13,26. Dla milionów ludzi może to być coś tak samo nieoczekiwanego, jak nocne wtargnięcie do domu złodzieja. Wprawi ich w zdumienie i podziw. Ale — jak powiedział sam Chrystus — przyjdzie On w całym blasku chwały i Bożego majestatu.

Nie powinniśmy przeoczyć niezmiernie ważnego faktu. Ten sam Chrystus, który był już raz na ziemi, przyjdzie do nas po raz drugi. Ten sam — a więc Syn Boży i Syn Człowieczy zarazem. Ten sam — Jezus Chrystus, Zbawiciel i Odkupiciel. Ten sam, który wędrował po ścieżkach Galilei, przyjdzie do nas w królewskich szatach. Ten sam, który głosił swe nauki na Górze Błogosławienia, uzdrawiał chorych i wzbudzał z martwych, zjawi się w otoczeniu aniołów.

W Piśmie Świętym jest powiedziane, że gdy uczniowie usłyszeli już ostatnie pouczenia Chrystusa, „został uniesiony w górę i obłok wziął go sprzed ich oczu”. Oto piękna scena wniebowstąpienia Jezusa opisana w pierwszym rozdziale Dziejów Apostolskich: „I gdy tak patrzyli uważnie, jak On się oddalał ku niebu, oto dwaj mężowie w białych szatach, stanęli przy nich i rzekli: Mężowie galilejscy, czemu stoicie, patrząc w niebo? Ten Jezus, który od was został wzięty w górę do nieba, tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego do nieba” Dz 1,1-12.

To są najcudowniejsze i najbardziej wiarygodne słowa: „Ten Jezus”. A więc ten sam Jezus, którego widzieli na krzyżu, którego widzieli po zmartwychwstaniu, ten syn Marii, który rozmawiał z nimi, obdarzając ich swoją miłością. Ten sam Jezus ma przyjść do nich i do wszystkich ludzi na tym świecie w niezmierzonej chwale. Ten sam Jezus. Nie ma co do tego i nie może być żadnych wątpliwości. Ślady straszliwych ran po wbitych w ciało gwoździach symbolizują potęgę miłości.

Przypomnijmy sobie scenę z Góry Oliwnej i to, co mówili aniołowie w ostatnim dniu pobytu Jezusa na ziemi do uczniów. Powiedzieli oni najwyraźniej, jak tylko było można powiedzieć, że Jezus powróci tu tak samo, jak widzieli go wstępującego do nieba. Nie będzie to więc ani jakieś tajemnicze, symboliczne, ani duchowe przyjście na świat Zbawiciela. Kiedy zjawi się On na świecie, zjawi się osobiście, po prostu przyjdzie taki sam jak dawniej. Będzie to fizyczne, cielesne, powszechnie widzialne zjawienie się Zbawiciela. Takiej chwały, takiego majestatu, potęgi i blasku, w jakich zjawi się Chrystus, jeszcze nigdy ziemia nie widziała.

Kiedy mówimy o drugim przyjściu na świat Chrystusa, nie mamy na myśli Jego duchowej obecności przy nas i z nami, ponieważ obecność ta była, jest i zawsze będzie. Jezus nie opuści nas nigdy. Powiedział: „Nie porzucę cię i nie opuszczę” (Hbr 13,5). Mówimy wyraźnie i niedwuznacznie, konkretnie i dobitnie o osobistym, cielesnym i chwalebnym zjawieniu się Chrystusa na ziemi. Bóg obiecał nam przysłać Ducha Świętego, aby nas oświecił, ale ta zapowiedź nie ma nic wspólnego z jasną i niedwuznaczną zapowiedzią ponownego przyjścia na świat Chrystusa. Przez dziewiętnaście stuleci Jezus pozostawał ze swym Kościołem, kierując nim i błogosławiąc tym, którzy dobrze czynili. Jezus powiedział nam odchodząc: „A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” Mt 28,2. Słowa tego dotrzymał i dotrzymuje nadal.

A więc jasna jest już chyba dla nas sprawa Jego osobistego i osobowego powrotu na ziemię. Duch Święty niejednokrotnie już nas oświecał, dawał różnego rodzaju polecenia i zapowiadał wiele rzeczy, ale nie było to jeszcze nic, co by świadczyło o tym, że przyjście Jezusa już nastąpiło. Wszystko wskazuje na to, że zbliżamy się do tego wydarzenia, ale wiemy również i to, że dotychczas Chrystus jeszcze nie pojawił się na świecie po raz drugi w sposób, w jaki obiecał to uczynić. Dzień ten ma nadejść szybko i niespodziewanie, jak „złodziej w nocy”. I nadejdzie!

Obietnica przyjścia na świat „tego samego Jezusa” wywoływać musi radość i przypływ szczęścia w duszy ludzkiej. „Spójrzcie na ręce moje i nogi moje, że to Ja jestem. Dotknijcie mnie i patrzcie: Wszak duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam” Łk 24,39. W taki sam sposób, tylko że w chwale królewskiej, zjawi się Chrystus ponownie na ziemi: „Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem” 1Tes 4,16.17.

A więc nie będzie to żaden duch, który „zstąpi z nieba”, ani żaden anioł czy zjawa, symbol czy przenośnia — to będzie sam żywy Bóg. Ten, który był. Ten przyjdzie! Jego chwała będzie potrójna, ponieważ „Syn Człowieczy (...) przyjdzie w chwale swojej i Ojca, i aniołów świętych” Łk 9,26. Chwała ta rozpościerać się będzie nad całą ziemią. Oto stwierdzenie apostoła Pawła: „Gdy się objawi Pan Jezus z nieba ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa” 2Tes 1,7.8. Ten płomienisty ogień będzie widoczny we wszystkich zakątkach świata!

Kiedy Jezus przyszedł na świat po raz pierwszy, był bezradnym dzieciątkiem w stajence w Betlejem. Gdy przyjdzie po raz drugi — będzie Królem królów. Przedtem o Jego przyjściu nie wszyscy wiedzieli i nie wszyscy w nie uwierzyli, teraz zobaczą i uwierzą wszyscy, ponieważ świat zadrży od światłości, która go zaleje. Wtedy był On Jezusem idącym na Golgotę, teraz będzie sędzią zasiadającym na tronie. Wówczas nałożono Mu na głowę koronę

z cierni, teraz przyjdzie w diademie Pana panów. Pierwsze Jego przyjście porównać można z powolnym brzaskiem letniego poranka. Powtórne przyjście będzie zupełnie inne! Będzie największym objawieniem blasku i chwały, potęgi i majestatu w historii wszechświata. „I ujrzy go wszelkie oko” Ap 1,7 — nie zapomnijmy o tym nigdy!

Taki jest ów dosłowny, widzialny, fizyczny, aktualny i rychły już powrót Chrystusa. Pismo Święte wypowiada się na ten temat w sposób jasny i nie budzący wątpliwości. Mamy więc odpowiedź na pytanie: „W jaki sposób Chrystus przyjdzie?”

Na drugie z postawionych przez nas pytań odpowiada apostoł Paweł: „A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują” Hbr 9,27.28. Zauważmy, że apostoł używa określenia „ukaże się”, które znaczy mniej więcej tyle, że nie będzie w tym nic tajemniczego, nic ukrytego. Ukaże się bowiem Ten, do którego wołamy wraz z apostołem Janem: „Przyjdź, Panie Jezu!”

W innym swoim liście apostoł Paweł mówi, abyśmy się wyrzekli „bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa” Tt 2,12.13. „Gdy się Chrystus, który jest życiem naszym, okaże, wtedy się i wy okażecie razem z nim w chwale” Kol 3,4.

„A gdy się objawi Arcypasterz, otrzymacie niezwiędłą koronę chwały” 1P 5,4. „A teraz, dzieci, trwajcie w nim, abyśmy, gdy się objawi, mogli śmiało stanąć przed nim i nie zostali zawstydzeni przy przyjściu Jego” 1J 2,28. „Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest” 1J 3,2. „I wtedy ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego (...) przychodzącego na obłokach nieba z wielką mocą i chwałą” Mt 24,3.

Pozostaje jeszcze ostatnie pytanie. Skoro wiemy, w jaki sposób i w jakim celu Chrystus przyjdzie na świat po raz drugi, przejdźmy do pytania: Kiedy to nastąpi? Na to pytanie odpowiemy bardziej szczegółowo w innym opracowaniu. Na razie trzeba jeszcze raz powiedzieć, że zjawienie się Chrystusa na ziemi ma być nagłe i niespodziewane. Nawet ci, którzy Go wyglądają i oczekują, będą zdumieni, zaskoczeni i oszołomieni.

Ostateczny dzień i godzina przyjścia Jezusa nie zostały objawione. Jezus rzekł: „A o tym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko sam Ojciec” Mt 24,36. Wróćmy jeszcze do pytania, dlaczego przyjdzie na świat? Przytaczaliśmy już z Ewangelii Mateusza zapowiedź posłania aniołów z wielką trąbą, którzy „zgromadzą wybranych jego z czterech stron świata z jednego krańca nieba aż po drugi” Mt 24,31. Apostoł Paweł nazywa powtórne przyjście Jezusa „błogosławioną nadzieją”. „Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa” Tt 2,11-13.

Paweł szedł na męczeńską śmierć z oczami utkwionymi w ów cudowny dzień, o którym pisał: „Albowiem już niebawem będę złożony w ofierze, a czas rozstania mego z życiem nadszedł. Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście jego” 2Tm 4,6-8.

Gdy Król przyjdzie, powstaną z martwych wszystkie Jego dzieci, gdy się zjawi, przyjdzie czas wielkich żniw i plon zostanie pokazany gospodarzowi. Gospodarz odrzuci plewy, ale dorodną pszenicę łaskawie przyjmie. „Oto tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my zostaniemy przemienieni” 1Kor 15,51.52.

Chrystus nie tylko że przyjdzie — to dopiero część dobrej nowiny — On przyjdzie wkrótce. Wiele jest oznak wskazujących na to, że zbliża się schyłek naszej epoki i rychło nadejdzie koniec. W ewangelii czytamy, że przyjście Chrystusa nastąpi szybko, Jego powrót jest rychły, a Chrystus jest tuż u drzwi Mt 24,33. Właściwie powinniśmy już odczuwać bliskość Jego ręki, słyszeć odgłos Jego stóp. Przyjdzie wkrótce, przyjdzie szybko i niespodziewanie! Wówczas ludzie, którzy nie dopuszczają do siebie myśli o tym niezwykłym dniu, „dniu Jego przyjścia”, usłyszą i zobaczą to, co opisał ewangelista Mateusz. „Dlatego i wy bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie” Mt 24,44.

Przyjdzie wtedy, gdy nikt się Go nie będzie spodziewał. Przybędzie jak cudowny, niespodziewany gość. Dla wielu będzie to piękny dzień, dzień największego szczęścia, radości i chwały. Wyobraźmy sobie, że w wielkim szpitalu, w tym przybytku wszelkiego nieszczęścia, rozlegają się nagle słowa: „Koniec z operacjami, wszystko skończone! Chrystus przychodzi! Chrystus — rozumiecie! Chrystus przyszedł! Zamknijcie cmentarne kaplice, przerwijcie kopanie grobów! Chrystus, Chrystus, Chrystus! Już nikt nigdy nie umrze! Nikt nie będzie cierpiał! Już nikogo nie będzie się opłakiwać! Chrystus przyszedł! Chrystus!

Jednak z drugiej strony będzie to tragiczny dzień dla tych, którzy wyparli się Chrystusa, odrzucili wiarę w Syna Bożego i Człowieczego, w źródło nieustającej miłości. Nieprzyjaciele Jezusa zostaną w tym dniu zniszczeni.

Powszechny strach, trwoga, przerażenie i groza wynikną stąd, że większość ludzi nie będzie przygotowana na Jego nagłe zjawienie się na ziemi. Dramatyczny opis tych wydarzeń znajdujemy w Księdze Objawienia. „I widziałem, gdy zdjął szóstą pieczęć, że powstało trzęsienie ziemi i słońce pociemniało jak czarny wór, a cały księżyc poczerwieniał jak krew, i gwiazdy niebieskie spadły na ziemię, podobnie jak drzewo figowe zrzuca figi swoje, gdy wiatr gwałtowny nim potrząśnie; i niebo znikło, jak niknie zwój, który się zwija, a wszystkie góry i wyspy ruszone zostały z miejsc swoich. I wszyscy królowie ziemi i możnowładcy, i wodzowie, i bogacze, i mocarze, i wszyscy niewolnicy, i wolni ukryli się w jaskiniach i w skałach górskich, i mówili do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na tronie, i przed gniewem Baranka, albowiem nastał ów wielki dzień ich gniewu, i któż się może ostać” Ap 6,14-17.

Musimy pamiętać o tym, że żaden grzech nie ostoi się przed obliczem naszego Króla, bo „Bóg nasz jest ogniem trawiącym” Hbr 12,29. Albo usuniemy grzech z naszych serc, dopóki jest jeszcze czas, albo pójdziemy z nim przed nieśmiertelne oblicze Tego, który przyjdzie sądzić świat — przed oblicze najwyższego Sędziego.

Ci, którzy przez wiarę zbliżą się do tronu łaski i otrzymają sprawiedliwość Chrystusa, przykrywającą ich grzech, będą w dniu przyjścia Pana najszczęśliwszymi ludźmi. Oni pierwsi poznają Zbawiciela jako Króla i dostąpią radości w Jego królestwie. Ale czy może być coś bardziej straszliwego, jakieś większe nieszczęście niż znalezienie się wśród tych, którzy sami przekreślili sobie szansę zbawienia? Jest to chyba dno upadku ludzkiego.

Czytajmy słowa apostoła Pawła: „Gdyż sprawiedliwa to rzecz u Boga odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają, a wam, uciskanym, dać odpocznienie wespół z nami, gdy się objawi Pan Jezus z nieba ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego, gdy przyjdzie w owym dniu” 2Tes 1,6-1. Podczas swego powtórnego przyjścia Jezus wzbudzi z martwych sprawiedliwych umarłych i przemieni wszystkich sprawiedliwych żyjących. Rozgromione zostanie wszelkie zło, a śmierć zostanie zniszczona.

Jako małe dziecko wychowywałem się na farmie mojego dziadka. Śpiewałem często wraz z babcią pieśni o wielkim dniu pojawienia się na świecie prawdziwego Króla. Pamiętam jedną z jej ulubionych pieśni, w niczym dzisiaj nie staroświecką, choć kojarzącą się z jej życiem. Słowa tej pieśni mocno utkwiły mi w pamięci:

„Wielki dzień się zbliża, wielki dzień się zbliża,
Czy słyszycie echo jego brzmień?
Święci po prawicy, grzeszni po lewicy —
Czyś przygotowany na ten dzień?”

A po tych sugestywnych, zwłaszcza dla dziecka, słowach, babcia śpiewała następną zwrotkę:

„W blaskach dzień się zbliża, w blaskach dzień się zbliża,
Czy widzicie odblask jego lśnień?
Ale jego blaski — tym, co godni łaski,
Czyś przygotowany na ten dzień?”

Chciałem być gotowy w każdej chwili. Myślałem o tym najzupełniej poważnie. I wreszcie następowała zwrotka ostatnia:

„Dzień smutków się zbliża, dzień smutków się zbliża,
Patrzcie! — oto wielki krzyża cień,
Pod nim grzesznik staje, Bóg go nie poznaje —
Czyś przygotowany na ten dzień?”

Czy jesteś gotowy na ten dzień? My wszyscy możemy być gotowi. Chrystus chce być naszym Panem. Przyjacielu, czy jesteś gotowy na przyjście Króla?

Jeden z wielkich przyjaciół dzieci odwiedził pewną szkołę. W trakcie rozmowy powiedział: „Następnym razem, gdy przyjdę, dam nagrodę temu, kto ma największy porządek na swojej ławce”. „Ale kiedy pan przyjdzie” — dopytywały się dzieci. „Tego nie mogę wam powiedzieć” — brzmiała odpowiedź. Mała dziewczynka, która znana była z tego, że zawsze miała bałagan, zapowiedziała innym, że zamierza zdobyć nagrodę. „Ty?! — kpili z niej koledzy — Ty nigdy nie zdobędziesz tej nagrody, bo na twojej ławce jest zawsze bałagan”. „Tak, ale zamierzam ją wyczyścić na początku każdego tygodnia”. „No, a jeśli on przyjdzie przy końcu tygodnia?” „Wobec tego będę porządkowała codziennie rano”. „Ale on może przyjść po południu” — żartowali dalej. Dziewczynka namyślała się przez chwilę, a potem odparła: „Już wiem, co zrobię. Będę stale o nią dbała”.

Podobnie musi być z tymi, którzy umiłowali przyjście Pana. Muszą być stale gotowi. Dzięki Jego łasce muszą nieustannie utrzymywać swe życie w czystości. Nie wiemy, kiedy przyjdzie — wieczorem, o północy, rano, czy w południe. Musimy pamiętać słowa Zbawiciela, które nie brzmiały: „Przygotowujcie się”, ale „Bądźcie gotowi”.