Autorska płyta Mariusza Zawieruchy opowiada o cudzie życia na każdym jego etapie... W oczach Bożych jesteś cudem!

29. Co mówił Jezus o aniele z otwartą księgą

Z postaci Jezusa, jak możemy sobie wyobrazić, emanowały niezwykła moc i godność. Moc ta uśmierzała wzburzone wody i wprowadzała nieziemski pokój tam, gdzie tylko Jezus się pojawił. Abel, Noe, Abraham i wszyscy patriarchowie widzieli w Nim cel swego pielgrzymowania i do Niego zwracali się w swych modlitwach. Na Jego rozkaz Mojżesz polecił zbudować świątynię — symbol Jego obecności wśród ludzi i zbawczego działania. Potem powstała, również na rozkaz Chrystusa, świątynia, której budową kierował Salomon. Czytamy: „I wystawią mi świątynię, abym zamieszkał pośród nich” Wj 25,8. W tej świątyni składano ofiary i odbywały się uroczystości oraz ceremonie religijne, które były cieniem wskazującym na Chrystusa.

Świątynia izraelska składała się z dwu zasadniczych części: miejsca świętego oraz miejsca najświętszego, oddzielonych od siebie dokładnie zasłoną (patrz Wj 26,33). W pierwszej części znajdowały się następujące sprzęty: świecznik siedmioramienny po stronie południowej, stół z chlebami pokładnymi po stronie północnej oraz ołtarz kadzenia pomiędzy stołem a świecznikiem, przed zasłoną. W tej części pełniono codzienną służbę.

W drugiej części świątyni, w miejscu najświętszym, stała Skrzynia Przymierza, w której umieszczone były kamienne tablice z wypisanym na nich przez Boga Dekalogiem. Część ta oddzielona była od pierwszej wspaniałą zasłoną. Nad arką, między złotymi figurami cherubów, znajdującymi się na jej wieku zwanym ubłagalnią, objawiał się obłok światła — symbol obecności Boga.

Dookoła świątyni był dziedziniec. Przed wejściem do miejsca świętego stała kadź z wodą służąca kapłanom do rytualnych obmywań. Poza nią, na dziedzińcu, z prawej strony wejścia do przybytku, ustawiony był wielki ołtarz, na którym palono składane ofiary. Urządzenie świątyni i ceremoniał, jaki w niej miał miejsce, były obrazowym przedstawieniem planu zbawienia. Cały obrządek był zapowiedzią krzyża Golgoty i przyszłego sądu. Każdy zabijany baranek symbolizował Baranka Bożego, „który gładzi grzech świata” J 1,29. W Objawieniu 13,8 czytamy: „I oddadzą mu pokłon wszyscy mieszkańcy ziemi, każdy, którego imię nie jest od założenia świata zapisane w księdze żywota Baranka, który został zabity”. Jest rzeczą niemożliwą, by krew zwierząt sama w sobie miała moc oczyszczania z grzechu (patrz Hbr 1,4), lecz wskazywała ona na pojednawczą ofiarę Jezusa. „Kładę życie swoje, aby je znowu wziąć (...) kładę je z własnej woli” J 1,17.18.

W czasach patriarchów i później, gdy zbudowano świątynię, ewangelia była objawiona w symbolach, zapowiadających przyszłego Mesjasza i Jego dzieło odkupienia. Zbawienie, zarówno przed Golgotą, jak i po ukrzyżowaniu Chrystusa, oparte jest wyłącznie na Jego przelanej krwi (patrz Ef 2,8). Powróćmy teraz do służby w świątyni. Na wielkim ołtarzu składana była każdego ranka i wieczora ofiara ustawiczna z rocznego baranka. Inne ofiary przynosili indywidualni grzesznicy. Na rogach ołtarza kadzenia w miejscu świętym rozmazywano nieco krwi zwierząt ofiarnych lub kapłan spożywał kawałek mięsa każdego zwierzęcia. W ten sposób grzech był symbolicznie przenoszony do świątyni, tak jak nasze grzechy włożone zostały na Chrystusa. Raz do roku miał miejsce „dzień oczyszczenia świątyni” zwany „dniem pojednania” (patrz Kpł 23,27). W tym dniu dokonywano oczyszczenia z grzechu zarówno ludu, jak i świątyni (patrz Kpł 16,16-3). Był to więc dzień, kiedy następowało przypieczętowanie dokonywanego przez cały rok odpuszczenia grzechów (patrz Kpł 23,28-29).

W tym dniu najwyższy kapłan wchodził sam poza zasłonę, do miejsca najświętszego, i kropił krwią ofiarną nad ubłagalnią, co było znakiem zadośćuczynienia za przestąpienie prawa Bożego. „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć” Rz 6,23. Po wyjściu z miejsca najświętszego kapłan składał winę za grzechy narodu na głowę kozła, którego potem wypędzano na pustynię. Uroczystość ta odbywała się raz do roku, dziesiątego dnia siódmego miesiąca. Mało kto dziś pamięta, że ziemska świątynia była obrazem rzeczy niebiańskich. Ziemscy kapłani pełnili służbę, „która jest tylko obrazem i cieniem niebieskiej, jak to zostało objawione Mojżeszowi, gdy miał budować przybytek: Bacz, powiedziano mu, abyś uczynił wszystko według wzoru, który ci został ukazany na górze” Hbr 8,5.

Apostoł Jan w swej wizji zobaczył złoty świecznik, ołtarz kadzenia i arkę Bożego przymierza w świątyni niebieskiej (patrz Ap 1,12.13; 4,5; 8,3.4; 11,19). W tej niebieskiej świątyni Jezus jest naszym Najwyższym Kapłanem. Chrystus bowiem nie wstąpił do świątyni zbudowanej ludzkimi rękami, która jest tylko obrazem prawdziwej, lecz wstąpił do samego nieba, aby odtąd wstawiać się za nami przed obliczem Bożym (patrz Hbr 9,24).

Cała więc służba kapłańska w starotestamentowej świątyni była zapowiedzią rzeczy niebiańskich. Zwracała uwagę ludzi na plan zbawienia, jakiego miał dokonać Chrystus. Dawni kapłani służyli cieniowi rzeczy przyszłych (patrz Hbr 8,5). Jezus w niebie dokonuje rzeczywistej służby pojednania. Chrystus jest naszym Arcykapłanem i Pośrednikiem. Pełni On „znakomitszą służbę” Hbr 8,6. O tej służbie Jezusa zapomniały miliony ludzi, którzy nazywają się chrześcijanami.

Większość chrześcijan wierzy, że Chrystus jest Stwórcą świata (patrz J 1,1-3), Wzorem do naśladowania Mt 16,24, niebiańskim Nauczycielem Mt 7,28-29, duchowym Mistrzem J 13,13, Zbawicielem Łk 19,1, Królem Ap 11,15; Światłością świata J 8,12, Życiem J 14,6, Miłością J 3,16. Rzadko kto jednak dostrzega w osobie Chrystusa doskonałego Arcykapłana i Pośrednika. Jezus sam powiedział: „Nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” J 14,6. Przez przyjęcie człowieczeństwa i zadośćuczynną śmierć na krzyżu Chrystus stał się naszym Arcykapłanem.

Każdy prawdziwy, głęboko wierzący chrześcijanin musi znać tę doniosłą prawdę: „Mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy” 1J 2,1. Nie przychodzimy do Boga dzięki wstawiennictwu jakiegoś ważnego człowieka, wielkiego przywódcy albo uczonego — przychodzimy do Boga jedynie dzięki Jego Synowi.

Skoro służba w ziemskiej świątyni jest obrazem rzeczywistości niebiańskiej, możemy zapytać: Co jest tą rzeczywistością w przypadku oczyszczenia świątyni? W Chrystusowym planie zbawienia musi mieć miejsce podobny, końcowy akt. W niebie nie ma grzechu, ale są sprawozdania i ludzie mają być sądzeni zgodnie z tym, co „napisane w księgach” Ap 20,12.

Ziemska świątynia była oczyszczana krwią zwierząt, ale niebieskie rzeczy wymagają doskonalszych ofiar (por. Hbr 9,23), czyli krwi Chrystusa, Syna Bożego — Baranka Bożego. W Dn 8,14 czytamy: „Aż do dwóch tysięcy trzystu wieczorów i poranków, potem świątynia znowu wróci do swojego prawa” (inny przekład brzmi: „świątnica będzie oczyszczona”, BG).

Te dni oznaczają rzeczywiste lata. Staje się to pewne, gdy rozważymy dziewiąty rozdział Księgi Daniela. Anioł powiedział tam o siedemdziesięciu tygodniach „wyznaczonych” dla narodu izraelskiego. Czytamy tam również o działalności obiecanego Mesjasza. Okres ten oddzielono od całego okresu 2300 dni. Siedemdziesiąt tygodni zostało więc oddzielone od całego, liczącego 2300 dni okresu, przy czym dzień proroczy przyjmujemy jako rok kalendarzowy Lb 14,34. Anioł, który objaśnił tę wizję Danielowi w ósmym rozdziale jego księgi, powiedział, że tych siedemdziesiąt tygodni zostanie oddzielone. Oddzielone od czego? Oczywiście od 2300 dni.

W 457 roku przed Chr. król Artakserkses rozkazał odbudować świątynię w Jerozolimie. Datę tę należy więc przyjąć za początek owych 2300 lat. „Siedemdziesiąt tygodni”, czyli 490 lat, trwa aż do 34 roku, tj. do ukamienowania Szczepana. Odjąwszy 490 lat od 2300 otrzymamy 1810 lat. Jeśli teraz dodamy 1810 lat do 34 roku, otrzymamy rok 1844 po Chr. I wtedy — jak mówi prorok — świątynia „będzie oczyszczona” (Dn 8,14).

Wiemy, że świątynia jerozolimska została zburzona przez Rzymian w 70 roku po Chr. Jezus przepowiedział jej zburzenie (patrz Mt 24,1.2; 27,50.51). Po wniebowstąpieniu Chrystus nie wstąpił do świątyni zbudowanej ludzkimi rękami, która jest tylko zwykłym obrazem prawdziwej, ale do samego nieba, aby odtąd wstawiać się za nami przed obliczem Bożym (patrz Hbr 9,24). W 1844 roku musiało więc nastąpić zapowiedziane przez Daniela „oczyszczenie świątyni”. Innymi słowy, rozpoczęła się godzina sądu Bożego.

Tak samo musimy więc dojść do opisywanego zarówno w Księdze Daniela, jak i w Objawieniu momentu otwarcia ksiąg. W Ap 20,11-12 czytamy: „I widziałem wielki, biały tron i tego, który na nim siedzi, przed którego obliczem pierzchła ziemia i niebo, i miejsca dla nich nie było. I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach”.

Czytamy też, że odbył się sąd nad umarłymi według ich uczynków. Sąd ten można nazwać „wielkim sądem wszechświata”, przed którym stoją wszyscy ubiegający się o prawo do życia wiecznego. Ci, którzy będą mieli udział w pierwszym zmartwychwstaniu, będą czyści, gdyż zostali obmyci krwią Chrystusa. Po zakończeniu badania ksiąg niebieskich wyjdzie rozkaz: „Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca. Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku” Ap 22,11-12.

W czasach starożytnego Izraela dzień sądu był ostatnią szansą zwrócenia się ku Bogu. Umysły ludu zwracały się wtedy ku świątyni Bożej i wykonywanej w niej służbie. W późniejszych czasach cały świat obiegło poselstwo o godzinie sądu: „I widziałem innego anioła, lecącego przez środek nieba, który miał ewangelię wieczną, aby ją zwiastować mieszkańcom ziemi i wszystkim narodom, i plemionom, i językom, i ludom, który mówił donośnym głosem: Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego, i oddajcie pokłon temu, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i źródła wód” Ap 14,6-7.

Jest to proroctwo ewangeliczne. Głosi ewangelię wieczną, która w różnych formach była zwiastowana od upadku ludzi w grzech aż do czasów końca. Była to wielka nowina, głoszona światu przez Jezusa, apostołów, męczenników i prawdziwych kaznodziejów ewangelii. Była to radosna wieść niesiona wątpiącym, grzesznikom, nadzieja błogosławiona i nieprzemijająca, niezawodna. Każdy, kto wierzy rzeczywiście w Chrystusa — Zbawiciela i Odkupiciela — nie zostanie potępiony. Każdy, kto naprawdę wierzy w Syna Bożego, ten „ma żywot wieczny”, ten „przeszedł ze śmierci do żywota” J 5,24.

Kogo oznacza zawarty w tym poselstwie wyraz „anioł”? Wyraz ten znaczy „wysłannik”, „zwiastun”. Bóg posyła ludzi, aby głosili ewangelię, a ich działalność jest przedstawiona symbolicznie jako dzieło potężnego anioła, który mówi „donośnym głosem”. Wieść tę muszą bowiem usłyszeć wszyscy. Brzmi ona: „Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego”. Nadeszła, a więc nie znaczy to, że być może nadejdzie, ale że już jest. Słowa te są głoszone z mocą i z wielką pewnością.

W proroctwie Daniela była mowa o 2300 latach. Okres ten skończył się w 1844 roku. W tym czasie wielki ruch religijnego ożywienia ogarnął Europę i Amerykę. Baptyści, prezbiterianie, metodyści, luteranie i przedstawiciele innych Kościołów rozwinęli żywą działalność, przygotowując miliony ludzi na nadchodzące wydarzenia. Mimo dokładności dokonanych wyliczeń proroczego czasu popełniono błąd przyjmując, że przepowiedziane na rok 1844 wydarzenie to powtórne przyjście Chrystusa. W rzeczywistości rok ten miał być dniem oczyszczenia świątyni niebieskiej, rozpoczęciem godziny sądu, jak to wynika z prawidłowej interpretacji Pisma Świętego. Rok 1844 był rokiem rozpoczynającym „oczyszczenie świątyni”, był „początkiem czasu końca”, a nie czasem powtórnego przyjścia Pana. Po chwilowym rozczarowaniu i nieporozumieniach wzmogły się z powrotem praca i działalność ewangelizacyjna na całym świecie przygotowując wszystkie rasy, narodowości i języki do przyjęcia Króla królów. Czas bowiem Jego nadejścia jest bliski.

Kiedy więc nastać miała godzina sądu? Przed powtórnym przyjściem Chrystusa. Czy jesteśmy tego pewni? Tak. Kontynuując wieść, którą ogłasza pierwszy anioł, drugi anioł woła: „Upadł, upadł wielki Babilon” Ap 14,8, a trzeci mówi donośnym głosem: „Jeżeli ktoś odda pokłon zwierzęciu i jego posągowi i przyjmie znamię na swoje czoło lub na swoją rękę, to i on pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego z kielicha jego gniewu” Ap 14,9.10. Mamy więc potrójne poselstwo, które podane zostanie do wiadomości wszystkim narodom, wszystkim ludziom na ziemi.

Jaki będzie skutek ogłoszenia tego poselstwa? Przede wszystkim zwróci ono uwagę wielu ludzi na przestrzeganie wszystkich przykazań Bożych — Bożej zasady sądu, nazwanej przez ap. Jakuba zakonem wolności Jk 2,12. Wszyscy, którzy przyjmą to poselstwo, przedstawieni są jako ci, „którzy przestrzegają przykazań Bożych i wiary Jezusa” Ap 14,12.

Poselstwo to przygotowuje także ludzi na żniwo świata. „A inny anioł wyszedł ze świątyni, wołając donośnym głosem na tego, który siedział na obłoku: Zapuść sierp swój i żnij, gdyż nastała pora żniwa i dojrzało żniwo ziemi. I zapuścił Ten, który siedział na obłoku, sierp swój na ziemi, i ziemia została zżęta” Ap 14,15-16. Żniwo ziemi to inaczej koniec świata (patrz Mt 13,39).

„I widziałem, a oto biały obłok, a na obłoku siedział ktoś podobny do Syna Człowieczego, mający na głowie swej złotą koronę, a w ręku swym ostry sierp” Ap 14,14. Sierp jest oczywiście symbolem żniw, a postać Chrystusa — postacią cudownego Króla królów, dokonującego żniwa ziemi. Oczywiście, nowina zostanie ogłoszona nie trzem pokoleniom, ale jednemu pokoleniu. Ci, którzy usłyszą głos pierwszego anioła, słyszeć będą również głos drugiego i trzeciego. Żaden ruch religijny na świecie nie powstał bez zapowiedzi. Mamy tu na myśli dzieło Noego przed potopem, działalność Jana Chrzciciela przed pierwszym przyjściem Chrystusa oraz wszystkie inne wydarzenia, które służyły zawsze określonemu celowi. Dlatego też nastanie godziny sądu zostało oznajmione donośnym głosem pierwszego anioła. Bóg miał i ma ludzi, którzy po całym świecie ogłoszą tę zapowiedź.

Poselstwo to tak zostało opisane w dziesiątym rozdziale Księgi Objawienia, w wierszach od pierwszego po trzeci: „I widziałem innego potężnego anioła zstępującego z nieba, odzianego w obłok, z tęczą wokoło głowy, którego oblicze jaśniało jak słońce, nogi zaś jego były jak słupy ognia; a w ręku swoim miał otwartą książeczkę. I postawił prawą nogę swoją na morzu, lewą zaś na lądzie. I krzyknął głosem donośnym jak ryk lwa”. O tym, co było głównym przedmiotem jego poselstwa, jest powiedziane w wierszu szóstym: „(...) to już długo nie potrwa” (inne tłumaczenie mówi: „czasu już więcej nie będzie”, BG).

Zauważmy, że księga w rękach anioła jest otwarta. W całej Biblii jest to jedyna opieczętowana księga, a pieczęć miała być na niej tylko do pewnego czasu. Czy wiemy, jaka to księga? Wróćmy do dwunastego rozdziału proroctwa Daniela. W czwartym wierszu czytamy: „Ale ty, Danielu, zamknij te słowa i zapieczętuj księgę aż do czasu ostatecznego! Wielu będzie to badać i wzrośnie poznanie”. Tą opieczętowaną, zamkniętą księgą jest prorocza Księga Daniela. Księga ta nie jest duża, jednak znajdujemy w niej długie okresy prorocze, takie Jk 23 dni, 70 tygodni, 1260 dni, 1235 dni, 1290 dni. W dziesiątym rozdziale Objawienia powraca sprawa zapieczętowanej księgi. Anioł trzyma w dłoni małą książeczkę, która jest otwarta. Właśnie Księga Daniela miała być opieczętowana aż do końca czasu.

Co mówi prorok Daniel na temat sądu? „A gdy patrzałem, postawiono trony i usiadł Sędziwy. (...) Tysiąc tysięcy służyło mu, a dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy stało przed nim; zasiadł sąd i otworzono księgi” Dn 7,9-1.

Jest to obraz nie ziemi, lecz nieba. Widzimy otwarte księgi. Miriady aniołów otaczają tron Boży. Anioł powiedział prorokowi Danielowi, kiedy to ma nastąpić: „Aż do dwóch tysięcy trzystu wieczorów i poranków, potem świątynia znowu wróci do swojego prawa” Dn 8,14. Wiemy, że okres ten zakończył się w 1844 roku wraz z rozpoczęciem sądu śledczego.

Chrystus, nasz Arcykapłan w niebieskiej świątyni, reprezentuje nas przed Bogiem w końcowej służbie pojednania. Z całą pewnością można więc powiedzieć: „Nadeszła godzina sądu jego” Ap 14,7. Wielki sąd już się rozpoczął przed tronem Bożym. Wyznajmy grzechy naszemu Arcykapłanowi i Pośrednikowi, by wstawił się za nami na sądzie Bożym.

Tysiące chrześcijan oczekiwało spełnienia się wielkiego okresu proroczego w roku 1844. Ich błędem było to, że wiązali z tym rokiem powtórne przyjście Chrystusa. Przeżyli wielkie rozczarowanie, podobnie jak apostołowie, którzy myśleli, że Jezus założy swoje królestwo i oswobodzi ich z tyranii rzymskiej. Rozczarowanie z 1844 roku przyniosło zrozumienie tekstu z Ap 10,10: „Wziąłem więc książeczkę z ręki anioła i zjadłem ją, a była w ustach moich jak słodki miód; a gdy ją zjadłem, żołądek mój pełen był gorzkości”.

Co oznacza zjedzenie księgi? W proroctwie Ezechiela mamy stwierdzenie: „Synu człowieczy! (...) zjedz ten zwój i idź, a mów do domu izraelskiego” Ez 3,1. Zjedzenie księgi znaczy więc dokładne zrozumienie proroctwa zawartego w tej księdze. To samo odnosi się do proroctw Daniela i Jana.

Ci, którzy oczekiwali spełnienia się proroctwa i przyjścia Chrystusa, cieszyli się, że Pan przyjdzie i będą z Nim na zawsze. Nie ma większej nad tę radości. Potem jednak nadeszły rozczarowanie i rozpacz, gdy zapowiedziany Pan nie przyszedł.

Dzieło jednak nie było wykonane. Mieli jeszcze poselstwo dla całego świata. Jak uczniowie za dni Chrystusa, którzy doznali rozczarowania i pełni goryczy powiedzieli: „A myśmy się spodziewali, że On odkupi Izraela”, tak i oczekujący przyjścia Chrystusa z różnych wyznań przeżyli podobne rozczarowanie. I jak uczniowie po zmartwychwstaniu Chrystusa, tak i ci wierni Boży uczniowie podjęli z odwagą poselstwo, które mieli zanieść światu. Ich dzieło wyznacza proroctwo, powiedziane jest bowiem, że muszą znów prorokować przed wieloma ludźmi, narodami, językami, i królami (patrz Ap 10,11 (BG)). Mieli głosić, że „nadeszła godzina sądu” Ap 14,7.

Proroctwa spełniły się i spełniają. Są to dowody, że żyjemy w czasach ostatecznych. Przyjście Chrystusa jest sprawą niedalekiej przyszłości. Czy jesteśmy gotowi stanąć przed sądem, gdy nasze imiona zostaną wywołane, choćby dziś, czy dość mocno jesteśmy związani z naszym Zbawicielem? Czy jesteśmy dziećmi Bożymi przez wiarę w Chrystusa? Czy jesteśmy zbawieni przez łaskę, czy szukamy zbawienia przez własne uczynki?

Są to zasadnicze pytania, kwestie palące i arcyważne. Zapamiętajmy słowa apostoła Pawła: „Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe” 2Kor 5,1.

Bądźmy pewni, że tak będzie. Nie dlatego, że tak być może, ale dlatego, że tak być musi. Czyżbyśmy byli obojętni na słowa: „Nadeszła godzina sądu jego”? Są ludzie, którzy się nigdy nad tym nie zastanawiali, ponieważ o tym nie myślą. Jeśli tacy ludzie nawet dowiedzą się o tym, to też nie będą wierzyć, że taka rzecz jest w ogóle możliwa. Przypominają często naiwnego gościa hotelowego, który cieszy się z komfortu, luksusów, wspaniałej obsługi, doskonałych posiłków aż do czasu, gdy na jego stole pojawia się rachunek.

Wielu żyje właśnie takim dziwnym życiem. Jedzą, piją, śpią i cieszą się z tego, co Bóg przeznaczył ludziom, a zapominają o tym, że kiedyś będzie trzeba ze wszystkiego zdać sprawę przed Sędzią wszechświata. Bóg — sprawiedliwy Sędzia — „wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych Dz 17,31.

Bóg Ojciec zdał cały sąd na Syna. Czy wierzymy w Syna Człowieczego, Jezusa Chrystusa, czy wierzymy w Niego całym naszym sercem? Czy możemy spodziewać się, że Zbawiciel będzie naszym Obrońcą i Pośrednikiem przed Bogiem? Bez Niego jesteśmy zgubieni, ale w Nim jest cały nasz ratunek.