Autorska płyta Mariusza Zawieruchy opowiada o cudzie życia na każdym jego etapie... W oczach Bożych jesteś cudem!

3. Błogosławieństwa cz. 2

„BŁOGOSŁAWIENI CZYSTEGO SERCA;
ALBOWIEM ONI BOGA OGLĄDAĆ BĘDĄ”
Mt 5,8

Izraelici tak skrupulatnie przestrzegali przepisów rytualnej czystości, że stały się one dla nich wielkim ciężarem. Umysł przeładowały reguły, ograniczenia oraz lęk przed zewnętrznym zanieczyszczeniem, natomiast na plamy duszy spowodowane nieczystymi myślami, chciwością i zawziętością wrażliwi nie byli. Jezus nie czynił z czystości rytualnej warunku wejścia do swego królestwa, za to wskazywał na konieczność czystości serca. „Mądrość, która jest z góry, jest przede wszystkim czysta” Jk 3,17.

Do królestwa Bożego nie wejdzie nic nieczystego: wszyscy jego mieszkańcy muszą już tutaj posiadać czyste serca. Toteż uczeń Chrystusa uprzejmie obchodzi się z ludźmi, unika nieczystych myśli i plugawych słów. Bowiem tam gdzie mieszka Chrystus, a mieszka w sercach czystych, nie ma miejsca na nieczystość. I po tym poznajemy ucznia Chrystusowego, że w życiu swym przejawia czystość myśli i serca, że cechuje go szlachetność obyczajów. Słowa Jezusa: „Błogosławieni czystego serca” — mają jeszcze głębsze znaczenie: człowiek ma być czysty nie tylko w tym, co świat rozumie jako czystość pod względem zmysłowym, lecz ma być wolny od samolubstwa i fałszu. W uczuciach nie może być próżni, na miejsce usuniętych wad winny zjawić się pokora, bezinteresowność i inne cnoty.

Tylko równy może ocenić równego. O ile nie kierujecie się w życiu zasadami bezinteresownej miłości, która jest zasadą charakteru Bożego, to nie jesteście w stanie poznać Boga. Serce wprowadzone w błąd przez szatana uważa Boga za tyrana, za istotę mściwą, i przypisuje miłościwemu Stwórcy samolubne cechy ludzkie, a nawet szatańskie. „Mniemałeś, żem tobie podobny” — mówi Pan Ps 5,21. Często postanowienia Opatrzności są interpretowane jako wyraz samowoli i zemsty. W podobny sposób postępuje się również i z Pismem Świętym — ową przebogatą skarbnicą Jego łask. Jego wspaniałe, niebosiężne prawdy nie znajdują należytego poważania. Nawet Chrystus jest dla większości ludzi „jako korzeń z suchej ziemi”, nie mający w sobie nic pociągającego Iz 53,2. Kiedy Jezus, jako Bóg w ciele ludzkim, żył wśród ludzi, mówili do Niego uczeni w Piśmie i faryzeusze: „Czyż nie mówimy słusznie, że jesteś Samarytaninem i masz demona?” J 8,48. Nawet uczniowie Chrystusa byli tak dalece zaślepieni samolubstwem własnych serc, że tylko z trudem zrozumieli Tego, który przybył objawić im miłość Ojca. Oto dlaczego Chrystus kroczył osamotniony przez świat. Tylko w niebie był w pełni zrozumiany.

Kiedy Chrystus przyjdzie powtórnie w całej swej boskiej wspaniałości, wtedy grzesznicy nie będą w stanie znieść Jego blasku. Światłość Jego obecności, stanowiąca źródło życia dla miłujących Go, dla grzeszników stanie się przyczyną śmierci. Owo przyjście Pana jest dla nich „straszliwym oczekiwaniem sądu i żaru ognia” Hbr 1,27. Gdy On się zjawi będą chcieli ukryć się przed obliczem Tego, który umarł dla ich odkupienia. Ale ci, których serca zostały oczyszczone przez zamieszkanie w nich Ducha Świętego, doznają przemiany. Mogą oglądać Boga. Mojżesz był ukryty w rozpadlinie skały, gdy Pan mu się objawił w swej wspaniałości. Podobnie i my — będąc ukryci w Chrystusie możemy oglądać miłość Bożą.

Przez wiarę widzimy Go już teraz. W naszych codziennych przeżyciach dostrzegamy Jego dobroć, współczucie i przejawy Jego opatrzności. Boga poznajemy po charakterze Jego Syna. Duch Boży udostępnia naszemu umysłowi i sercu prawdę o Bogu i o tym, którego On posłał. Ludzie czystego serca widzą Boga w nowym świetle jako swego Odkupiciela, a podziwiając czystość charakteru i bogactwo miłości pragną odzwierciedlić Jego obraz. Widzą Go jako swego Ojca, który pragnie wziąć w objęcia pokutującego syna, i to sprawia im niewymowną radość. Kto ma czyste serce, ten poznaje swego Stwórcę w Jego czynach ukazywanych przez piękno przyrody i wszechświata. W Jego pisanym Słowie widzą jeszcze dokładniej objawioną łaskę, dobroć i miłosierdzie. Prawdy Boże, niedostępne dla mędrców, są objawione maluczkim. Piękno i znaczenie prawdy, niewidoczne dla filozofów, stają się coraz bardziej zrozumiałe dla tych, którzy z dziecięcą ufnością pragną poznać i pełnić wolę Bożą. Poznajemy prawdę, gdy sami stajemy się uczestnikami natury Bożej. Ludzie o sercach czystych żyją już na ziemi w obecności Boga. A gdy osiągną stan swej nieśmiertelności, będą Go oglądać twarzą w twarz, tak jak Adam, który obcował i rozmawiał z Nim w Raju. „Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz” 1Kor 13,12.

„BŁOGOSŁAWIENI POKÓJ CZYNIĄCY,
ALBOWIEM ONI SYNAMI BOŻYMI BĘDĄ NAZWANI”
Mt 5,9

Chrystus jest „Księciem Pokoju” Iz 9,6. Jego misją jest przywrócenie na ziemi i w niebie pokoju utraconego przez grzech. „Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa” Rz 5,1. Kto godzi się wyrzec grzechu i otworzyć serce Chrystusowi, ten staje się uczestnikiem niebiańskiego pokoju. Tak więc źródłem pokoju między ludźmi jest tylko Chrystus, którego łaska działająca na serce gasi wrogość, łagodzi spory i napełnia duszę miłością. Kto ma pokój z Bogiem i swymi bliźnimi, ten nie może się czuć nieszczęśliwym. Nie masz bowiem w jego sercu ani zazdrości, ani złej podejrzliwości; nie ma tam żadnej nienawiści. Człowiek, w którego sercu panuje zgodność z Bogiem, staje się uczestnikiem niebieskiego pokoju i promieniuje jego błogosławionym wpływem. Duch pokoju niby rosa odświeży serce znękane walkami tego świata.

Naśladowcy Chrystusa są posłami pokoju Bożego na świecie. Każdy, kto przez cichy, mimowolny wpływ świątobliwego życia objawia miłość Chrystusową, każdy, kto słowem lub czynem nakłoni drugiego do wyrzeczenia się grzechu i przyjęcia Chrystusa — jest czynicielem pokoju. „Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani”. Duch pokoju jest dowodem ich łączności z niebem. Otacza ich niebieska wonność Chrystusowa. Przyjemna atmosfera ich życia oraz miły charakter świadczą przed światem, że są dziećmi Bożymi. Otoczenie dostrzega, że przebywają z Chrystusem. „Każdy, kto miłuje, z Boga się narodził” 1J 4,7. „Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego (...) Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi” Rz 8,9.14.

„Będzie reszta Jakuba wśród wielu ludów jak rosa, która pochodzi od Pana, jak obfite deszcze na zieleń, która nie czeka na ludzi ani nie pokłada nadziei w synach ludzkich” Mi 5,6.

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY CIERPIĄ PRZEŚLADOWANIE Z POWODU
SPRAWIEDLIWOŚCI, ALBOWIEM ICH JEST KRÓLESTWO NIEBIOS”
Mt 5,1

Jezus nie robi swoim naśladowcom żadnej nadziei na zdobycie na ziemi sławy, bogactwa lub beztroskiego życia, lecz udziela im przywileju naśladowania Go drogą wyrzeczenia i znoszenia obelg ze strony świata, który się na nich nie poznał. Gdy Chrystus przyszedł zbawić świat, natrafił na sprzeciw zjednoczonych sił wrogów Boga i człowieka. Przeciwko Księciu pokoju wystąpili w zbrodniczym sprzysiężeniu ludzie i źli aniołowie. Jakkolwiek każde Jego słowo i czyn tchnęły boską litością, to jednak Jego odmienny sposób postępowania wywoływał ostrą opozycję. Ponieważ nie pobłażał namiętnościom ludzkiej natury, wzbudzał przez to zacięty opór i wrogość przeciwko sobie. Tak będzie się dziać ze wszystkimi, którzy chcą żyć pobożnie w Jezusie Chrystusie. Między sprawiedliwością a grzechem, miłością a nienawiścią, prawdą a błędem istnieje nieustanna walka. Jeżeli ktoś okazuje miłość Chrystusową i piękno świątobliwości, to odstręcza od szatana jego podwładnych, a wówczas szatan podejmuje walkę obronną. Prześladowania i obelgi oczekują wszystkich, którzy są napełnieni Duchem Chrystusowym. Sposób prześladowań może ulegać zmianom z biegiem czasu, ale zasada — duch leżący u podstaw — jest ten sam, który od czasu Abla niszczył wybranych Pańskich.

Jeśli tylko człowiek usiłuje żyć w zgodzie z Bogiem, to od razu pozna, że zgorszenie krzyża jeszcze nie ustało. Księstwa, moce i złe duchy są przeciwne wszystkim posłusznym prawom niebieskim. Dlatego prześladowania zamiast smutku powinny być powodem radości dla uczniów Chrystusa, gdyż są dowodem naśladowania Mistrza. Pan nie przyrzeka swemu ludowi zabezpieczenia przed prześladowaniami, lecz obiecuje mu coś o wiele większego. Mówi On: „A ile dni twoich, tyle niech będzie wygody twojej” Pwt 33,25. A do apostoła woła: „Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości” 2Kor 12,9. Jeśli dla Chrystusa musisz znosić żar pałającego pieca, Jezus będzie u twego boku, jak ongiś przy boku trzech młodzieńców w Babilonie. Kto miłuje Zbawiciela, będzie się radować z każdej sposobności, w której może wraz z Nim znosić upokorzenia i obelgi. Miłość do Pana przemienia cierpienia za Jego sprawę w słodycz.

Duch ciemności zawsze prześladował dzieci Boże, dręczył je i zabijał, jednak ginąc stawały się one zwycięzcami. Wierność ich dla Pana była świadectwem, że jest z nimi ktoś, kto jest potężniejszy od szatana. Chociaż mógł dręczyć ciało i zabijać je, to jednak nie był w stanie odebrać żywota wiecznego z Chrystusem, żywota ukrytego w Bogu. Mógł wprawdzie szatan wrzucać do lochów więziennych, ale nie mógł złamać ducha. Prześladowani mogli spoglądać poza ciemność na przyszłą wspaniałość i wołać: „Utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić” Rz 8,18. „Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały” 2Kor 4,17.

Doświadczenia i prześladowania odsłaniają chwałę — charakter — Boga w Jego wybrańcach. Zbór Boży, znienawidzony i prześladowany przez świat, jest wychowywany i wdrażany w dyscyplinę w szkole Chrystusowej. Kroczy wąską ścieżką na ziemi i jest oczyszczany w ogniu utrapień. Naśladuje Chrystusa przez staczanie ciężkich walk, przez wyrzeczenia i gorzkie rozczarowania. A te przykre doświadczenia stanowią dlań lekcję poglądową grozy i nieszczęścia spowodowanego przez grzech i uczą patrzeć nań z odrazą. Przez uczestnictwo w cierpieniach Chrystusowych ma zapewniony udział w Jego chwale. Prorok w wizji ogląda triumf ludu Bożego i woła: „I widziałem jakby morze szkliste zmieszane z ogniem, i tych, którzy odnieśli zwycięstwo nad zwierzęciem i jego posągiem, i nad liczbą imienia jego; ci stali nad morzem szklistym trzymając harfy Boże. I śpiewali pieśń Mojżesza, sługi Bożego, i pieśń Baranka, mówiąc: Wielkie i dziwne są dzieła twoje, Panie Boże Wszechmogący; sprawiedliwe są drogi twoje, Królu narodów” Ap 15,2.3. „To są ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i wyprali szaty swoje, i wybielili je we krwi Baranka. Dlatego są przed tronem Bożym i służą mu we dnie i w nocy w świątyni jego, a Ten, który siedzi na tronie osłoni ich obecnością swoją” Ap 7,14.15.

„BŁOGOSŁAWIENI JESTEŚCIE, GDY WAM ZŁORZECZYĆ
I PRZEŚLADOWAĆ WAS BĘDĄ”
Mt 5,11

Szatan już od swego upadku posługiwał się sposobami zwodniczymi. Podobnie jak przedstawił Boga w fałszywym świetle, tak przez swoich agentów oczernia dzieci Boże. Zbawiciel mówi: „Zniewagi urągających tobie spadły na mnie” Ps 69,1. W podobny sposób urągania spadają na uczniów Chrystusowych. Nigdy też tak okrutnie nie oczerniano nikogo na ziemi, jak właśnie Syna Bożego. Wyszydzano Go i wyśmiewano z tego powodu, że był posłuszny zakonowi Bożemu. Nienawidzono Go bez przyczyny. On jednak zachował się spokojnie w obliczu swoich nieprzyjaciół. Uważał bowiem, że znoszenie oszczerstw i złorzeczeń będzie również udziałem Jego naśladowców. Radził więc swoim uczniom, jak mają zachowywać się wobec złości szatańskiej i zalecał wytrwałość w prześladowaniach. Zapewne, potwarz może zaszkodzić dobremu imieniu człowieka, ale jednak nigdy nie splami jego charakteru; takiego człowieka Bóg ma w swojej opiece. Jeżeli wystrzegamy się grzechu, to żadna potęga ludzka ani szatańska nie może splamić naszej duszy. Człowiek, który oddał swe serce Bogu, pozostanie zawsze takim samym w czasie największego utrapienia i w najbardziej szczęśliwych okolicznościach życia, kiedy wydaje się, że Bóg jest przychylny. Nawet wtedy, gdy słowa i czyny jego są fałszywie przedstawiane przez innych ludzi, nie przejmuje się, ponieważ ma na uwadze ważniejsze sprawy, podobnie jak Mojżesz; który „trzymał się (...) tego, który jest niewidzialny, jak gdyby go widział” Hbr 11,27.

Chrystus wie wszystko, co ludzie błędnie myślą i fałszywie przedstawiają. Dzieci Jego mogą spokojnie i ufnie znosić największe obelgi i wzgardę, ponieważ nie ma żadnej rzeczy tajemnej, która by nie wyszła na jaw. A ci, którzy wielbią Boga, będą uwielbieni przez Niego w obliczu aniołów i ludzi. „Gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą — mówił Jezus — (...) radujcie i weselcie się” Mt 5,11.12. I wskazał na proroków, którzy przemawiali w imieniu Bożym, jako na „przykład w cierpieniu i wzór cierpliwości” Jk 5,1. Abel jako pierwszy chrześcijanin spośród dzieci Adama umarł śmiercią męczeńską. Henoch, który pielgrzymował z Bogiem, nie miał uznania u ludzi. Noego wyszydzano jako fanatyka i krzykacza. „Inni zaś zostali zamęczeni na śmierć, nie przyjąwszy uwolnienia, aby dostąpić lepszego zmartwychwstania. Drudzy zaś doznali szyderstw i biczowania, a nadto więzów i więzienia; byli kamienowani, paleni, przerzynani piłą, zabijani mieczem. Błąkali się w owczych i kozich skórach, wyzuci ze wszystkiego, uciskani, poniewierani” Hbr 11,35-37.

Wybrani posłowie Boży byli we wszystkich czasach przedmiotem szyderstwa i prześladowania, wszakże dzięki ich utrapieniom szerzyła się znajomość Boga. Każdy uczeń Chrystusa powinien kroczyć tą samą drogą, pomnażając dzieło i wiedząc, że wróg nie może nic uczynić przeciwko prawdzie, raczej działa na jej korzyść. Bóg chce, by prawda była widoczna, żeby ludzie badali ją i omawiali, chociażby na skutek wystąpień przeciwko niej. Umysły ludzkie muszą doznać wstrząsu; każdy spór i obelga, każdy zamach na wolność sumienia, są w rękach Boga środkami budzenia drzemiących umysłów.

Jakże często widziano tego rodzaju rezultaty w życiu sług Bożych. Kiedy na rozkaz Wysokiej Rady ukamienowano szlachetnego Szczepana, nie zaszkodziło to bynajmniej sprawie ewangelii. Światło niebiańskie rozjaśniające oblicze męczennika, jego wzruszająca litość wyrażona w przedśmiertnej modlitwie były ostrymi strzałami wymierzonymi przeciwko obłudzie świętoszków Wysokiej Rady. Niedługo potem z prześladującego faryzeusza stał się Saul narzędziem niesienia imienia Chrystusowego do „pogan i królów, i synów izraelskich”. Później, jako apostoł Paweł, będąc już w wieku sędziwym, pisał ze swego więzienia w Rzymie: „Niektórzy wprawdzie głoszą Chrystusa z zazdrości i przekory, inni natomiast w dobrej myśli; jedni z miłości, wiedząc, że jestem tu, aby bronić ewangelii, drudzy zaś głoszą Chrystusa z kłótliwości, nieszczerze, sądząc, że wzmogą przez to ucisk więzów moich. Lecz o co chodzi? Byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie, czy szczerze” Flp 1,15-18. Uwięzienie Pawła dało rozgłos ewangelii — dla Chrystusa pozyskano dusze nawet w pałacu cesarskim. Usiłowania szatana, aby zniszczyć „nasienie nieskazitelne” — Słowo Boże „trwające na wieki” — przyczyniają się do rozsiewania go w sercach ludzkich. Albowiem przez prześladowanie i lżenie dzieci Bożych zostanie uświetnione imię Jezusowe, a dusze doznają zbawienia.

Wielka będzie zapłata dla tych, co świadczyli o Chrystusie, znosząc prześladowania i urąganie. Podczas gdy ludzie ubiegają się o dobra ziemskie, Jezus zwraca uwagę swoich naśladowców na zapłatę w niebie. Nie ogranicza jej wyłącznie do życia przyszłego; rozpoczyna się ona już tu na ziemi. Za dawnych czasów ukazał się Pan Abrahamowi i rzekł: „Jam tarczą twoją; zapłata twoja będzie sowita!” Rdz 15,1. Taką jest zapłata wszystkich, którzy naśladują Chrystusa: poznawać coraz więcej Jahwe-Immanuela, w którym „są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania” i w którym „mieszka cieleśnie cała pełnia boskości” Kol 2,3.9, cieszyć się Jego przychylnością, poznać i posiąść Go przez przyjęcie do serca Jego cech, poznać miłość i moc Jego, posiąść nieprzebrane bogactwa Chrystusa, i „ze wszystkimi świętymi pojąć szerokość i długość, i wysokość, i głębokość (...) i poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyśmy zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą” Ef 3,18.19. „Takie jest dziedzictwo sług Pana i ich sprawiedliwość ode mnie pochodzi — mówi Pan” Iz 54,17.

Wielka radość napełniła serca Pawła i Sylasa, gdy około północy w więzieniu w Filippi modlili się i wielbili Boga pieśniami. Chrystus był z nimi i światło Jego obecności rozjaśniało otaczającą ich ciemność. Widząc rozwój ewangelii Paweł — mimo swych więzów — pisze z Rzymu: „Z tego się raduję i radować będę” Flp 1,18. Słowa Chrystusa wypowiedziane na górze błogosławienia znalazły oddźwięk w poselstwie Pawła do zboru w Filippi, wówczas prześladowanego: „Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się” Flp 4,4.

„JESTEŚCIE SOLĄ ZIEMI” Mt 5,13

Ze względu na swe konserwujące właściwości sól jest bardzo ceniona, toteż Bóg nazywając swe dzieci solą chce im dać naukę o swej łasce dla nich, że mają być środkiem zachowującym innych dla królestwa niebieskiego. Powodem, dla którego Bóg wybrał sobie lud, była nie tylko chęć przyjęcia ich za synów i córki, lecz aby przez ten lud „objawiła się łaska Boga, zbawienna dla wszystkich ludzi” Tt 2,11. Pan wybrał Abrahama nie tylko po to, aby był wyjątkowym przyjacielem Bożym, lecz żeby był pośrednikiem, przez którego lud miał otrzymywać przywileje, jakich Bóg chciał udzielić również innym narodom. W ostatniej modlitwie przed ukrzyżowaniem rzekł Jezus w gronie swoich uczniów: „I za nich poświęcam siebie samego, aby i oni byli poświęceni w prawdzie” J 17,19. Podobnie chrześcijanie, wyratowani przez prawdę z przepaści grzechu, posiadają właściwości zachowujące świat przed rozkładem moralnym.

Sól musi zmieszać się z substancją, do której jest dodana, musi ją przeniknąć, aby ją zachować od zepsucia. Podobnie ratująca moc ewangelii może dotrzeć do ludzi tylko przez osobiste kontakty. Osobisty wpływ jest potęgą, dlatego musimy zbliżyć się do tych, którym chcemy pomóc. Działanie soli wyobraża żywotną siłę chrześcijanina, miłość Jezusa i sprawiedliwość przenikającą życie. Miłość Chrystusa szerzy się i wywiera wpływ. O ile mieszka w nas, spłynie i na innych. Musimy tak zbliżyć się do ludzi, by rozgrzać ich serca naszą bezinteresowną miłością i współczuciem. Szczerze wierzący promieniują budującą energią, udzielającą moralnej siły duszom, nad którymi pracują. Owa przekształcająca siła nie jest mocą ludzką, lecz mocą Ducha Świętego. Jezus dodał jeszcze uroczyste napomnienie: „Jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Na nic więcej się już nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i przez ludzi podeptana”.

Przysłuchując się słowom Jezusa, słuchacze widzieli w wyobraźni drogę lśniącą od białej soli — wyrzuconej, bo straciła smak i stała się bezużyteczna. Sól ta była obrazem stanu faryzeuszy oraz skutków ich religii. Dalej przedstawia żywot każdej duszy, którą opuściła moc Boża, duszy, która oziębła i żyje bez Chrystusa. Taka dusza — bez względu na pochodzenie czy stanowisko — nie ma wartości w oczach Boga. Do niej mówi Jezus: „Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich” Ap 3,15.16.

Bez żywej wiary w Chrystusa jako osobistego Zbawiciela nie można wywrzeć wpływu na niewierzący świat. Nie możemy dać innym tego, czego sami nie posiadamy. Tylko proporcjonalnie do własnego poświęcenia się Chrystusowi możemy wpływać dobroczynnie i zbawiennie na naszych bliźnich. Gdzie brak czynnego usługiwania, prawdziwej miłości i rzeczywistego doświadczenia, tam nie ma siły do wspierania kogokolwiek, nie ma łączności z niebem i brak jest wonności Chrystusowej ku żywotowi wiecznemu. Gdy Duch Święty używa nas jako narzędzie głoszenia światu prawdy o Jezusie, to nie zwietrzejemy i nie staniemy się bez wartości, jak owa „precz wyrzucona” sól. Jeżeli w postępowaniu naszym nie ma ducha Chrystusowego, dowodzimy, że prawda, w którą wierzymy, nie posiada żadnej mocy uświęcającej, a wtedy głoszone przez nas Słowo Boże nie odniesie skutku. „Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięcząca lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże” 1Kor 13,1-3.

Gdy miłość mieszka w sercu, przenosi się ona i na otoczenie, nie dlatego, że pozyskaliśmy czyjeś względy, ale dlatego, że miłość jest motorem naszego postępowania. Miłość kształtuje charakter, rządzi pobudkami, tłumi nieprzyjaźń i uszlachetnia uczucia. Taka miłość jest wielka jak wszechświat i podobna do miłości aniołów. Mieszkając w sercu osładza życie i rozsiewa błogosławieństwo. Toteż jedynie miłość może nas uczynić solą ziemi.

„JESTEŚCIE ŚWIATŁOŚCIĄ ŚWIATA” Mt 5,14

Jezus mówiąc do ludu, zajmował swymi naukami słuchaczy i skupiał ich uwagę przez stosowane porównania czerpane z przyrody. Lud zebrał się tego dnia bardzo wcześnie. Wschodzące słońce wstępowało wspaniale coraz wyżej na błękitne niebo i płoszyło cienie czające się jeszcze w dolinach i parowach górskich. Wspaniałość jutrzenki jeszcze nie znikła; światło słoneczne oblewało ziemię blaskiem; spokojna powierzchnia jeziora odbijała złociste światło słońca i odzwierciedlała ranne chmurki połyskujące różowo w poświacie słonecznej. Pąki, kwiaty i liście lśniły od kropli rosy; ptaki nuciły swe słodkie melodie i cała przyroda uśmiechała się do nowego dnia. Zbawiciel popatrzył na zebranych, potem na wschodzące słońce i rzekł do swych uczniów: „Jesteście światłością świata”. Jak słońce rozpoczyna swój pochód miłości, rozpraszając cienie nocy i budząc świat do nowego życia, tak mają naśladowcy Chrystusa promieniować światłem z nieba na tych, którzy znajdują się w ciemnościach błędu i grzechu. W jasnym, porannym świetle można było dobrze rozeznać wszystkie miasteczka i wioski znajdujące się na pobliskich pagórkach, co czyniło cały krajobraz jeszcze wspanialszym. Wskazując na nie rzekł Jezus: „Nie może się ukryć miasto położone na górze, nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem; lecz na świeczniku i świeci wszystkimi, którzy są w domu” Mt 5,14.15.

Większa część słuchaczy Jezusowych składała się z wieśniaków i rybaków, których skromne domki obejmowały tylko jedną izdebkę, a w niej tylko jedno światło na świeczniku świeciło wszystkim w domu. „Tak — rzekł Jezus — niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki, i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” Mt 5,16. Prócz światła płynącego od Chrystusa, nie było i nie będzie żadnego innego dla upadłej ludzkości. Jezus, Zbawiciel, jest jedynym światłem, które może rozjaśnić mroki świata grzęznącego w grzechach. Czytamy o Nim: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi” J 1,4. Otrzymując od Niego moc mogli uczniowie stać się nosicielami światła. Żywot Chrystusa w ich duszy i Jego miłość przejawiająca się w ich charakterze miały czynić ich światłością świata.

Ludzkość nie posiada w sobie żadnego światła. Bez Chrystusa jesteśmy podobni do nie zapalonej świecy lub do księżyca oddzielonego innym ciałem niebieskim od słońca. Sami nie mamy ani jednego promienia światła dla tego ciemnego świata. Gdy jednak zwrócimy się do Słońca sprawiedliwości, gdy połączymy się z Chrystusem, wtedy dusza nasza rozbłyśnie blaskiem obecności boskiej. Naśladowcy Chrystusa mają stać się jeszcze czymś więcej, niż promieniem światła między ludźmi, mają stać się światłością świata. Jezus mówi do wszystkich, którzy używają Jego imienia: „Oddaliście Mi się, a ja oddałem was światu jako Moich przedstawicieli”. Jak Ojciec posłał Go na świat, tak i On nas posyła. Jak Chrystus objawił Ojca, tak my mamy objawić Chrystusa. Aczkolwiek Chrystus jest jedynym źródłem światła, to jednak spływa ono na nas przez ludzi. Błogosławieństwa Boże są rozdzielane za pośrednictwem ludzi. Sam Chrystus przybył na ziemię jako Syn Człowieczy. Człowieczeństwo w połączeniu z naturą boską oddziałuje na innych ludzi. Zbór Chrystusowy i każdy uczeń Chrystusa jest przeznaczony przez niebo jako narzędzie do objawienia ludziom Boga. Aniołowie czekają, aby przez ciebie użyczyć niebieskiego światła i siły tym duszom, które są bliskie zatracenia. O ile zaniedbasz tej pracy, którą ci przeznaczono, o tyle pozbawisz świat obiecanego wpływu Ducha Świętego.

Jezus nie nakazuje uczniom: „Sprawcie sobie światło i świećcie nim”. Mówi natomiast: „Niechaj świeci światłość wasza”. Jeżeli Chrystus mieszka w sercu, wtedy niemożliwe będzie zakryć światło Jego obecności. Jeżeli ci, którzy nazywają się naśladowcami Chrystusa, nie są światłością świata, dowodzi to braku łączności ze źródłem światła — Jezusem. Duch Chrystusowy, który był w prawdziwych synach Bożych, czynił ich we wszystkich czasach światłem dla bliźnich. Tak oto Józef był światłością w Egipcie; przez swą czystość, dobroć i szczerą miłość wyobrażał Chrystusa wśród tego bałwochwalczego narodu. W drodze do ziemi obiecanej wierni Izraelici byli światłością dla otaczających ich narodów; przez nich objawił się Bóg światu. Od Daniela i jego towarzyszy w Babilonie, od Mordochaj w Persji płynęły jasne promienie światła i rozjaśniały ciemność na dworze królewskim. Tak też uczniowie Chrystusowi postawieni są jako światłość na drodze do nieba. Przez nich — ludziom, którzy mają błędne pojęcie o Bogu — objawia się dobroć, litość Ojca. Widząc ich dobre uczynki ludzie są pobudzani do czczenia Boga, gdyż uświadamiają sobie, że we wszechświecie panuje Bóg, którego charakter jest godzien chwały i naśladowania. Miłość boska, która pała w sercu, a objawia się w życiu, jest dla ludzi darem nieba, danym dla lepszego zrozumienia Jego wspaniałości.

W ten sposób doprowadza się ludzi do wiary w prawdę „w miłość, którą Bóg ma do nas” 1J 4,16. Grzeszne i zepsute serca doznają poprawy, oczyszczenia i są przygotowane do stawienia się przed obliczem Bożym bez nagany z weselem JUDA 24. Słowa Zbawiciela: „Jesteście światłością świata” wskazują, że Jezus zlecił swym naśladowcom posłannictwo o wszechświatowym zasięgu. Za czasów Chrystusa chciwość, duma i przesądy zbudowały wysoki mur pomiędzy stróżami świątyni wszelkimi innymi narodami ziemi. Zbawiciel przyszedł, aby to zmienić. Słowa z Jego ust brzmiały inaczej niż nauki kapłanów i rabinów. Chrystus zburzył ową odgradzającą ścianę wzniesioną przez samolubstwo i przesądy narodowościowe, a ucząc miłości do całego rodzaju ludzkiego rozszerzył tym samym jej ciasny horyzont. Zniósł wszelkie granice i wszelkie różnice społeczne. Nie czynił żadnej różnicy między ziomkami a cudzoziemcami, przyjaciółmi i nieprzyjaciółmi, lecz uczył traktować każdą potrzebującą duszę jako bliźniego, a cały świat jako pole działania.

Jak promienie słońca przenikają aż do najodleglejszego zakątka kuli ziemskiej, tak Bóg chce, aby światło ewangelii dotarło do każdej duszy. Gdyby Kościół Chrystusowy wykonał ten zamiar Pana, to świeciłoby światło wszystkim, którzy jeszcze znajdują się w ciemności i w cieniu śmierci. Gdyby członkowie Kościoła, zamiast mieszkać w jednym miejscu i unikać wszelkiej odpowiedzialności i noszenia krzyża, rozeszli się po wszystkich krajach, roznieciliby w ten sposób swą światłość i pracowaliby dla zbawienia dusz, podobnie jak Chrystus. Wówczas ewangelia królestwa zostałaby szybko ogłoszona na całym świecie. W ten sposób spełnić się mają Boże zamiary związane z powołaniem Jego ludu od czasów Abrahama aż do naszych dni. Bóg mówi: „Będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem” Rdz 12,2. Wymówione przez proroka ewangeliczne słowa Chrystusa, które znajdują oddźwięk w Kazaniu na Górze, są przeznaczone dla nas, dla ostatniego pokolenia: „Powstań, zajaśnij, gdyż zjawiła się twoja światłość a chwała Pańska rozbłysła nad tobą” Iz 6,1. Jeżeli wstąpiła do twej duszy wspaniałość boska, jeżeli widziałeś piękno Tego, który jest pierwszy ze wszystkich, i Jego chwałę, wówczas bądź pewien, iż słowo to posłał ci twój Pan. Czy byłeś swym duchem z Chrystusem na górze przemienienia? Tam w dole są jeszcze dusze, które czekają na Słowo Boże, na modlitwę zbawienną, aby uwolnić się z okowów grzechu. O wspaniałości Chrystusa nie mamy tylko rozmyślać, lecz także powinniśmy o niej rozmawiać. Izajasz nie tylko widział wspaniałość Chrystusa, lecz także opowiadał o niej.

Gdy Dawid rozmyślał o cudownej miłości Chrystusa, Bóg wzbudził się w nim taki zachwyt, że i on musiał o tym mówić. Nie mógł inaczej postąpić; musiał mówić o tym, co widział i czuł. Kto, przekonawszy się o cudownym planie zbawienia i wspaniałości jednorodzonego Syna Bożego, mógłby o tym nie opowiadać? Kto mógłby myśleć o niezgłębionej miłości objawionej na krzyżu w śmierci Chrystusa, abyśmy nie zginęli, lecz odziedziczyli żywot wieczny, kto mógłby to widzieć i nie znaleźć słów uwielbienia, wspaniałości Zbawiciela?

„A w świątyni jego wszystko woła: Chwała!” Ps 29,9. Śpiewak izraelski wielbił Pana na lutni, śpiewając: „Mówić będą o potędze strasznych dzieł twoich, opowiadać o wielkości twojej. Zwiastować będą pamięć wielkiej dobroci twojej, a sprawiedliwość twoją radośnie opiewać” Ps 145,67. Krzyż Golgoty ma być wysoko wzniesiony, aby zawładnąć umysłami i myślami ludzkimi; moc boska ożywi wówczas ich władze duchowe. Następstwem tego będzie ześrodkowanie wszystkich sił w dziele Pańskim. Tacy pracownicy na niwie Pańskiej promieniować będą na cały świat i oświecą ziemię. Chrystus przyjmuje z radością za narzędzie każdego, kto Mu się zupełnie oddaje. Łączy On człowieczeństwo z boskością, aby objawić światu tajemnicę ucieleśnionej miłości. Rozmawiaj o tym, uczyń to przedmiotem swych modlitw, śpiewaj o tym, głoś poselstwo Jego wspaniałości i krocz naprzód do niebiańskiego Jeruzalem. Z cierpliwością znoszone doświadczenia, z dziękczynieniem otrzymywane błogosławieństwa, dzielnie odpierane pokusy, łagodność, uprzejmość, miłość — to promienie światła rozjaśniające charakter w przeciwieństwie do ciemności samolubnego serca, w którym światło żywota nigdy nie świeciło.