Autorska płyta Mariusza Zawieruchy opowiada o cudzie życia na każdym jego etapie... W oczach Bożych jesteś cudem!

2. Stworzenie

Ojciec i Syn zajęli się od dawna zaplanowanym potężnym dziełem — stworzeniem świata. Ziemia wyszła z rąk Stwórcy piękna. Znajdowały się na niej góry, pagórki i równiny, tu i ówdzie płynęły rzeki i tworzyły się skupienia wód. Ziemia nie przedstawiała sobą rozległej jednostajnej równiny; krajobraz urozmaicały pagórki i góry, nie tak wysokie i skaliste jak obecnie, lecz o pięknych regularnych kształtach. Nie widać było nigdzie nagich, ponurych skał, gdyż znajdowały się one pod powierzchnią ziemi, stanowiąc niejako jej szkielet. Wody były rozmieszczone planowo. Wzgórza, góry i równiny zdobiły rośliny, kwiaty i wszelkiego rodzaju okazałe majestatyczne drzewa, wielokrotnie wyższe i piękniejsze, aniżeli drzewa dzisiejsze. Powietrze było czyste i zdrowe, a świat podobny do wspaniałego pałacu. Aniołowie z zachwytem patrzyli na cudowne dzieło Boże.

Gdy ziemia była już stworzona i zwierzęta, Ojciec i Syn wykonując zamiar powzięty przed upadkiem szatana stworzyli człowieka na Swój obraz. Działali zawsze wspólnie tak przy stworzeniu ziemi jak i wszelkich żywych istot na niej. I rzekł Ojciec do Syna: „Uczyńmy człowieka na obraz nasz” Rdz 1,26. Gdy Adam wyszedł z rąk Stwórcy był wspaniałej postaci i pięknych kształtów. Był więcej niż dwukrotnie wyższy od ludzi żyjących obecnie na ziemi. Cechowała go harmonijna proporcja. Rysy oblicza miał doskonałe i piękne. Nie był ani blady ani żółtawy, lecz rumiany, tryskający obfitym zdrowiem. Ewa była nieco niższa od Adama. Głową sięgała cokolwiek ponad jego ramię; była kształtna, doskonale proporcjonalna i nadzwyczaj piękna.

Bezgrzeszna para ludzi nie nosiła na sobie żadnego ubioru. Przyodziana była świetlaną szatą chwały, jaką posiadali aniołowie. Póki żyła w posłuszeństwie, póty otaczała ją ta odzież bezgrzesznych istot. Mimo, że wszystko było doskonale piękne i niczego nie brakowało na ziemi, którą Bóg stworzył, aby uszczęśliwić Adama i Ewę, uczynił też dla nich specjalny ogród podkreślając tym swą wielką miłość do ludzi. Część swego czasu mieli poświęcić na przyjemne zajęcia, pielęgnowanie ogrodu, część na goszczenie aniołów, słuchanie ich nauk oraz na błogie rozmyślanie. Czynności te nie były nużące, lecz przyjemne i pokrzepiające. Wspaniały ogród miał być ich domem.

W ogrodzie tym umieścił Pan najróżniejsze użyteczne i piękne drzewa, rodzące wspaniałe owoce o silnej woni, piękne z wyglądu i smaczne. Przeznaczone na pokarm świętej parze. Były też krzewy winne, rosnące bujnie i pełne owocu, niepodobne do żadnego z tych krzewów, które ludzie widzą dzisiaj. Owoce miały niezwykle duże o różnych barwach: jedne prawie ciemne, inne purpurowe, czerwone, lub jasno-zielone. Wspaniałą obfitą kiść na gałęziach bujnego, winnego krzewu nazywano gronem. Mimo braku podpórek winne krzewy nie stały się po ziemi, lecz pięły się w górę uginając się pod ciężarem owoców. Miłym zajęciem dla Adama i Ewy było urządzenie z gałęzi winnego krzewu pięknych altan. W ten sposób tworzyli oni mieszkanie z żywych krzewów.

Ziemię pokrywała piękna zieleń, pachnące kwiaty różnego kształtu i koloru wyrastały bujnie dookoła. Wszystko było wspaniałe i urocze. W środku ogrodu stało drzewo żywota, przewyższające wspaniałością wszystkie inne. Owoce tego drzewa podobne do złocisto-srebrnych jabłek, zawierały w sobie nieśmiertelność. Liście posiadały właściwości lecznicze.

Święta para ludzi była w raju bardzo szczęśliwa. Dano im nieograniczoną zwierzchność nad wszystkimi żywymi stworzeniami. Wokół nich harcowały cielęta i lwy, nie czyniąc nikomu krzywdy, lub kładły się drzemiąc u ich stóp. Różne o pstrym upierzeniu ptaki, przelatywały wśród drzew i kwiatów, i krążyły nad głowami Adama i Ewy. A słodki, melodyjny śpiew ku chwale Stwórcy odbijał się echem wśród drzew.

Adam i Ewa byli oczarowani pięknem swego rajskiego domu. Rozkoszowali się małymi śpiewakami o barwnym i miłym dla oka upierzeniu, bez przerwy wesoło świergocącymi. Pierwsi ludzie łączyli się z nimi w harmonijnych pieśniach miłości. Wznosili swe głosy na chwałę i uwielbienie dla Ojca i umiłowanego Syna w podzięce za dowody miłości zewsząd ich otaczającej. Widzieli porządek i harmonię w całym stworzeniu, świadczące o nieskończonej mądrości i umiejętności. Co chwilę odkrywali nowe piękno - większą wspaniałość swego rajskiego domu. Serca ich wypełniała ustawicznie coraz to głębsza miłość, a usta wyrażały coraz większą wdzięczność i oddanie się swemu Stwórcy.

SKUTKI BUNTU

W pośrodku ogrodu, blisko drzewa żywota, stało drzewo wiadomości dobrego i złego. Drzewo to otrzymało od Stwórcy szczególne przeznaczenie — miało być rękojmią posłuszeństwa, wiary i miłości. O tym drzewie powiedział Pan pierwszym rodzicom, że nie wolno jeść jego owocu ani się go dotykać — w przeciwnym razie umrą. Powiedział im też, iż dowolnie mogą jeść ze wszystkich drzew sadu z wyjątkiem tego jednego, albowiem, gdy zjedzą jego owoc — umrą.

Adam i Ewa umieszczeni w tak pięknym ogrodzie mieli wszystko, co do szczęścia było potrzebne. Bóg w Swej wszechmądrości uważał jednak za wskazane wypróbować ich wierność zanim ofiaruje im życie wieczne. Pozostawali w łasce u Niego i mieli możność rozmawiania z Nim. Ale nie odgrodził ich od złego. Szatanowi wolno było ich kusić. Gdyby wytrzymali próbę, pozostaliby na wieki w łasce u Boga i niebieskich aniołów.

Szatan ze zdumieniem rozglądał się w nowych warunkach. Jego szczęście skończyło się. Spoglądał na aniołów, z którymi dawniej był tak szczęśliwy, a których wraz z nim wypędzono z nieba. Przed upadkiem żaden cień niezadowolenia nie psuł doskonałej szczęśliwości. Teraz wszystko wyglądało inaczej. Twarze, w których niegdyś odbijał się obraz Stwórcy, stały się posępne, wyzierała z nich rozpacz. Powstawały spory, niezgoda i gorzkie wzajemne wyrzuty. Przed upadkiem nie było to znane. Dopiero teraz ujrzał szatan straszne skutki buntu. Przebiegł go dreszcz, ogarnął lęk — co przyniesie przyszłość? Bał się rozmyślać; jaki będzie koniec tych rzeczy?

Nadeszła pora radosnych i szczęśliwych pieśni ku chwale Boga i umiłowanego Syna. Dawniej, będąc w niebie, szatan kierował niebieskim chórem, podawał melodię, a wszystkie wojska anielskie łączyły się z nim. Wspaniałe akordy rozbrzmiewały w niebie na chwałę Boga i Syna. Teraz zamiast słodkich tonów melodii, niezgoda i gniewne słowa dolatywały do uszu sprawcy buntu. Gdzież się znajduje? Czy to wszystko nie jest jakimś strasznym snem? Czy naprawdę jest strącony z nieba? Czy już nigdy nie otworzą się przed nim bramy niebios, aby mógł wejść? Zbliża się godzina nabożeństwa, święci aniołowie korzą się przed Ojcem. Już nigdy nie złączy się z niebieskim chórem. Już nigdy nie pochyli się w pokornej i świętej czci przed obliczem wiekuistego Boga.

Gdybyż mógł z powrotem stać się takim, jakim był: czystym, wiernym, posłusznym — chętnie zaniechałby roszczeń do władzy. Teraz jest zgubiony przez swą zarozumiałość i bunt. To jeszcze nie wszystko; zwiódł innych do buntu i przywiódł za sobą do takiego samego upadku innych aniołów, którzy nigdy nie kwestionowaliby praw nieba, ani nie odmawiali posłuszeństwa zakonowi Bożemu, gdyby on nie zaszczepił w ich umysłach pragnienia osiągnięcia większego dobra, większej niezależności. Oszukał ich. Teraz ciąży na nim odpowiedzialność, od której tak chętnie chciałby się uwolnić.

Zbuntowane duchy ogarnął niepokój — nadzieje zawiodły. Zamiast większego dobra, doznały smutnych skutków nieposłuszeństwa i znieważenia prawa. Już tymi ongiś szczęśliwymi istotami nie będzie rządzić prawo Jezusa Chrystusa. Już nigdy duchy te nie wzruszy szczera miłość, spokój i radość, jakie zawsze odczuwały w Jego obecności; już nigdy nie wrócą do Niego posłuszni, z głęboką czcią.

DĄŻENIE DO ODZYSKANIA STANOWISKA

Szatan drży z przerażenia przyglądając się swemu dziełu. Osamotniony pogrążył się w rozmyślaniu nad przeszłością, teraźniejszością i planami przyszłości. Coś, jakby burza wstrząsnęło jego potężną postacią. To przeleciał anioł z nieba. Szatan zawołał go i prosił o widzenie z Chrystusem. Tego mu nie odmówiono. Oznajmił wówczas Synowi Bożemu, że żałuje swego buntu i pragnie z powrotem odzyskać łaskę Boga. Był gotów przyjąć miejsce, jakie mu Pan poprzednio wyznaczył i słuchać Jego mądrych rozkazów. Chrystus zapłakał nad niedolą szatana, lecz powiedział, że według praw Bożych nigdy już nie będzie przyjęty do nieba. Nie można ich narażać na niebezpieczeństwo! Niebo byłoby skalane, gdyby szatana przyjęto z powrotem; zarodek buntu zrodziłby znowu grzech. Szatan pojął swe beznadziejne położenie i zrozumiał, że zrujnował nie tylko siebie, ale i zastępy aniołów, które szczęśliwie przebywałyby nadal w niebie, gdyby on pozostał wierny Stwórcy. Zakon Boży potępia, nie zna przebaczenia.

Szatan żałował swego buntu nie dlatego, że zrozumiał nadużycie dobroci Bożej. Niemożliwym jest, aby jego miłość do Boga tak dalece wzrosła, że zdolna by była przywieść szatana do poddania się i posłuszeństwa zakonowi, który znieważył. Przyczyną tego pragnienia było poznanie swego nędznego stanu na skutek utraty światłości niebios, na skutek świadomości winy oraz rozczarowania, jakiego doznał widząc, że jego plany spełzły na niczym. Stanowisko dowódcy poza niebem różniło się wielce od takiegoż zaszczytu w niebie. Nie mógł pogodzić się z utratą swych przywilejów; było to ponad jego siły. Pragnął więc odzyskać je z powrotem.

Ta nieprzewidziana wielka zmiana stanowiska nie przyczyniła się do większego przez niego umiłowania Boga ani mądrego i sprawiedliwego zakonu. Gdy szatan przekonał się, że nie ma dla niego możliwości odzyskania łaski u Boga, objawił swą złość w jeszcze większej nienawiści i gniewie. Bóg wiedział, że taki bunt nie zostanie bez następstw. Szatan starał się wynaleźć sposoby, by dręczyć niebiańskich aniołów, okazując pogardę dla zwierzchnictwa Bożego. Nie mając dostępu do bram niebieskich, czekał przy wejściu, by gdy wchodzili lub wychodzili, drwić z aniołów i wszczynać z nimi sprzeczkę. Bóg wiedział, że szatan będzie starał się zniszczyć szczęście Adama i Ewy. Będzie namawiać ich do buntu, wiedząc, iż zasmuci tym niebo.

KNOWANIA PRZECIWKO LUDZKIE RODZINIE

Naśladowcy szatana przyszli do niego, a on podniósłszy się i spojrzawszy wokoło pogardliwie, zwierzył im swój plan oderwania od Boga szlachetnego Adama i jego towarzyszki Ewy. Jeśli uda mu się w jakikolwiek sposób przywieść ich do nieposłuszeństwa, Bóg będzie zmuszony poczynić jakieś kroki, żeby móc darować przestępstwo, a wówczas on i upadli aniołowie znajdą się w tym szczęśliwym położeniu, że będą mogli dostąpić wraz z ludźmi miłosierdzia Bożego. Jeżeli się ten plan nie uda, będą mogli połączyć się z Adamem i Ewą, którzy przestąpiwszy zakon Boży, zasłużą podobnie jak oni na gniew Stwórcy. Przestępstwo Adama i Ewy zostałoby również zaliczone do buntu — wtedy wystąpią razem, obejmą w posiadanie raj, który będzie ich siedzibą. Skoro zdobędą dostęp do drzewa żywota stojącego w pośrodku ogrodu, wspólne siły, według ich mniemania, dorównają sile świętych aniołów; wtedy nawet sam Bóg nie będzie mógł wypędzić ich z raju.

Szatan odbył naradę z upadłymi aniołami. Nie wszyscy okazali od razu chęć wzięcia udziału w tym niepewnym i strasznym dziele. Powiedział im, że żadnemu z nich nie powierzyłby przeprowadzenia swego zamiaru, gdyż uważa, iż tylko on sam posiada dostateczną mądrość do wykonania tak ważnego przedsięwzięcia. Prosi, żeby zastanowili się nad tą sprawą, on tymczasem zostawi ich i odejdzie, aby w samotności opracować dokładny plan. Starał się przekonać ich, że była to ostatnia i jedyna nadzieja. Jeżeli plan się nie powiedzie, zginie wszelka możliwość odzyskania utraconego stanowiska i mieszania się do spraw nieba lub jakichkolwiek stworzeń.

Szatan odszedł, aby rozmyślać nad ułożeniem planu, który dałby pewność upadku Adama i Ewy. Obawiał się zniweczenia swoich zamiarów. Gdyby nawet udało mu się zwieść Adama oraz Ewę i sprowadzić ich do nieposłuszeństwa względem przykazań Bożych, przez co staliby się przestępcami zakonu, nie przyniosłoby mu to żadnej korzyści. Jego sprawa nie poprawiłaby się, przeciwnie, spotęgowałaby się jego wina. Wzdragał się na myśl doprowadzenia świętej i szczęśliwej pary do nędzy i utrapienia, w jakie wpadł sam. To wahał się, to decydował się, to znów zwlekał i namyślał się. Przychylni szatanowi aniołowie odszukali wodza, aby oznajmić mu swe postanowienie. Zdecydowali się pomagać jego planom, ponosząc z nim odpowiedzialność i dzieląc następstwa.

Szatan otrząsnął się z uczuć rozpaczy i słabości. Jako wódz nabrał sił do przeprowadzenia całej sprawy i uczynienia wszystkiego, co było w jego mocy, aby obalić autorytet Boga i jego Syna. Zwierzył się teraz złym duchom ze swoich planów. Jeżeli śmiało podejdzie do Adama i Ewy i zacznie narzekać na Syna Bożego, ani przez chwilę nie będą go słuchali, przygotowywać się będą do odparcia ataku. Strasząc wielkością swej siły, którą jeszcze posiadał jako były anioł na wysokim stanowisku, nie osiągnie nic. Postanowił zatem chytrością i podstępem zdobyć to, czego nie dokona namową.

ADAM I EWA OTRZYMUJĄ PRZESTROGĘ

Bóg zebrał zastępy aniołów niebieskich, aby podjąć środki zaradcze na odparcie grożącego pierwszym ludziom zła. Na naradzie uchwalono, aby aniołowie odwiedzili raj i ostrzegli Adama przed grożącym mu niebezpieczeństwem. Dwóch aniołów udało się szybko, aby odwiedzić pierwszych rodziców. Święta para przyjęła ich w radosnej niewinności, wyrażając Stwórcy wdzięczność za dostarczoną obfitość dostatków. Wszystko przeznaczone było dla ich użytku i ku ich radości, wszystko mądrze dostosowane do ich potrzeb. Ale ponad wszystkie błogosławieństwa cenili sobie obecność Syna Bożego i świętych aniołów. Przy każdych odwiedzinach mieli dużo do opowiadania i oznajmiania o odkryciu jakiegoś nowego piękna w otaczającej ich rajski dom przyrodzie oraz zadawali wiele pytań o rzeczy, których jeszcze nie rozumieli.

Aniołowie chętnie i uprzejmie udzielali objaśnień. Wyjawili im też smutną historię buntu szatana i jego upadek. Wyraźnie zaznaczyli, że w pośrodku raju umieszczone jest drzewo znajomości dobrego i złego — probierz posłuszeństwa i miłości do Boga, i że święci aniołowie pozostają w stanie szczęśliwości i chwalebności również pod warunkiem posłuszeństwa. Mogą tak jak ludzie przestrzegać prawo Boże i być niewymownie szczęśliwymi. Albo nie przestrzegać zakonu, stracić swoje stanowisko i wpaść w bezgraniczną rozpacz.

Powiedzieli Adamowi i Ewie, że Bóg nie zmusza ich do posłuszeństwa, że nie pozbawia ich możności działania przeciwko Jego woli; są istotami niezależnymi, posiadającymi własną wolę i według niej mogą przekroczyć lub nie, jeden tylko istniejący zakaz, jaki Bóg uważał za słuszny! Jeżeli przekroczą tę wolę Bożą — z pewnością umrą.

Powiedzieli, że najbardziej wywyższony anioł, najbardziej zbliżony stanowiskiem do Chrystusa odmówił posłuszeństwa zakonowi obowiązującemu z rozkazu Boga wszystkie niebieskie istoty; że bunt ten spowodował wojnę w niebie, w wyniku, czego buntownik został strącony, a wraz z nim wszyscy jego zwolennicy sprzeciwiający się autorytetowi Jahwe; jest on teraz nieprzyjacielem wszystkiego, co dotyczy Boga lub Jego umiłowanego Syna.

Powiedzieli, że szatan zamierza wyrządzić im krzywdę, powinni więc mieć się na baczności, albowiem mogą zetknąć się z tym wrogiem, który nie będzie mógł w niczym zaszkodzić, jeżeli będą posłuszni rozkazaniu Bożemu, albowiem w razie potrzeby każdy anioł z nieba przyjdzie im z pomocą, by nie doznali szkody. Jeżeli będą nieposłuszni Bogu, szatan będzie miał zawsze prawo dręczyć ich i trwożyć. Niezachwiani wobec pierwszych prób szatana będą bezpieczni, jak aniołowie w niebie. Jeżeli ulegną kusicielowi, Ten, kto nie oszczędził wspaniałych aniołów nie oszczędzi i ludzi, poniosą karę za swe przestępstwo. Bowiem prawo Boże jest święte jak sam Bóg i wymaga od wszystkich na niebie i na ziemi całkowitego posłuszeństwa.

Aniołowie przestrzegali Ewę, by podczas swych zajęć nie odłączała się od męża, gdyż może zetknąć się ze swym wrogiem. Oddaliwszy się od siebie będą w większym niebezpieczeństwie niż wówczas, kiedy będą razem. Aniołowie nakazywali, aby ściśle przestrzegali wskazówek Bożych danych, co do drzewa znajomości dobrego i złego.

Bezpieczeństwo tkwi w doskonałym posłuszeństwie — wróg nie będzie miał możliwości ich zwodzić. Bóg nie dozwoli, aby szatan ustawicznie kusił świętą parę. Mógł mieć do nich dostęp tylko przy drzewie znajomości dobrego i złego. Adam i Ewa zapewniali aniołów, że nie przestąpią nigdy rozkazu Bożego, gdyż posłuszeństwo woli Bożej sprawia im największą radość.

Aniołowie łączyli się z Adamem i Ewą w głośnym śpiewie, rozbrzmiewającym po raju i unoszącym się w górę. Szatan słyszał dźwięki radosnego hymnu ku czci Ojca i Syna, wzmagały one bardziej jego zazdrość, nienawiść i złość. Jeszcze raz wyraził przed swymi zwolennikami chęć skłonienia Adama i Ewy do nieposłuszeństwa, aby ściągnąć natychmiast na nich gniew Boży. Chciałby pochwalne ich pieśni przemieniły się w przekleństwo i nienawiść do Stwórcy.

* * *
opracowanie tekstu © 2001 A. Martyniuk-Gillner, M. Piłat