Autorska płyta Mariusza Zawieruchy opowiada o cudzie życia na każdym jego etapie... W oczach Bożych jesteś cudem!

Czy Kościół może być Państwem?

Był jednym z wielkich ludzi starożytnego świata. Jako uczony egzaminował przyszłych doktorów filozofii i religii. Był dowódcą i zręcznym dyplomatą. Podróżował najszybszymi pojazdami swoich czasów. Był przystojny, ciemnowłosym mężczyzną. Nosił najmodniejsze stroje. Nie wycofywał się, ani też nie milkł w obliczu grożącego niebezpieczeństwa. Oprócz swych talentów i osiągnięć znany był w kołach religijno-państwowych z często organizowanych procesji i kilkudniowych świąt. Wszyscy jego poddani musieli w nich uczestniczyć. Nie zawsze czynił to z głębokiego przekonania, ale z prostego wyrachowania. Doceniał znaczenie religii w umacnianiu władzy politycznej. Nazywał się Nebukadnezar.

STOSUNKI PAŃSTWO — KOŚCIÓŁ W BABILONIE

Przez 43 lata był władcą starożytnego Babilonu. Prorok Ezechiel nazwał go mocarzem „wśród narodów”[1]. Niektóre z jego czynów — jako władcy królestwa z VII w. przed Chr. — zostały zapisane w Księdze Daniela. Istnieją również pozabiblijne źródła, które uzupełniają naszą wiedzę o Nebukadnezarze.

Nebukadnezar był dumny ze swojego miasta, cudu starożytnego świata. Prorok Daniel zapisał jego oświadczenie: „Czy to nie jest ów wielki Babilon, który zbudowałem na siedzibę króla dzięki potężnej mojej mocy i dla uświetnienia mojej wspaniałości”[2]. O tym świadczy także inskrypcja znajdująca się w berlińskim muzeum. Ów król został w niej upamiętniony jako „dozorca bramy bogów”. A oto treść napisu: „Zbudowałem Babilon, święte miasto, chwałę wielkich bogów, sławniejsze teraz niż przedtem i przyczyniłem się do jego rozbudowy. Spowodowałem, że świątynie bogów i bogiń zajaśniały jak dzień. Żaden król spośród wszystkich królów nigdy nie stworzył ani przede mną nie zbudował tego, co ja wspaniałomyślnie wzniosłem dla Marduka (...). Niech moje imię będzie głoszone po wsze czasy”[3].

Niestety, ten potężny król zrobił coś, czego wykształcony władca nie powinien był uczynić. Nebukadnezar postanowił zrobić wielki, złoty posąg przedstawiający postać ludzką, podobną do niego samego. Postanowienie to miało wiele wspólnego ze snem, który śnił przed kilkoma miesiącami. Król ujrzał w nim posąg przedstawiający człowieka ze złotą głową, którego kolejne, niższe partie ciała składały się z coraz gorszego kruszcu, tak że w końcu nogi i palce zrobione były z gliny i żelaza[4].

Żydowski jeniec, Daniel — wzięty do niewoli w 605 r. przed Chr., gdy pro egipska polityka króla judzkiego, Jojakima, spowodowała najazd Babilończyków — wyjaśnił królowi znaczenie posągu. Głowa ze złota, powiedział Daniel, oznaczała Babilon, po którym miały nadejść inne królestwa reprezentowane symbolicznie przez srebro, miedź, żelazo i glinę. Król był głęboko poruszony tym wyjaśnieniem. „Wasz Bóg — przyznał — jest Bogiem bogów i Panem królów. On objawia tajemnice”[5]. Jakież to niezwykłe wyznanie płynące z ust „dozorcy bramy bogów”. Bóg Daniela okazał się większy niż monarcha Babilonu, potężniejszy niż jego państwo, większy niż Marduk. Z upływem czasu dumnego monarchę zaczęła jednak denerwować myśl, że Marduk musiał ustąpić miejsca innemu, mocniejszemu od niego Bogu.

Nebukadnezar był strażnikiem obyczajów Babilonu. Zapisana pismem klinowym tabliczka wymienia 53 świątynie wmieście zbudowane ku czci różnych bogów. Babilon szczycił się swą tysiącletnią historią rozpoczynającą się od Nimroda[6]. Nebukadnezar uważał, że nie wolno mu zrezygnować z władzy nad różnymi narodami na rzecz słabszych królestw — „srebrnego”, „miedzianego”, „żelaznego” i „glinianego”. Był przekonany, że jego królestwo było „bramą wjazdową bogów” i miało nią pozostać na zawsze. Jednak posąg ze złota był zaprzeczeniem tego, co Bóg mu objawił: „Po tobie powstanie inne królestwo, słabsze niż twoje, a potem trzecie królestwo z miedzi (...). Czwarte królestwo będzie mocne jak żelazo (...). A że widziałeś nogi i palce po części z gliny, a po części z żelaza, znaczy, że królestwo będzie rozdzielone, (...) zmieszają się z sobą, lecz jeden nie będzie się trzymał drugiego”[7].

POSTAWA SZADRACHA, MESZACHA I ABED-NEGA

Wieść o postawieniu posągu na równinie Dura rozniosła się po całym Babilonie bardzo szybko. Wszyscy urzędnicy państwowi zostali zobowiązani do stawienia się na uroczystości poświęcenia posągu. Między nimi było trzech Izraelitów: Szadrach, Meszach i Abed-Nego. Jakże imponujący musiał być widok posągu — miał ponad 30 metrów wysokości i cały był ze szczerego złota. Gdy wszyscy urzędnicy i zaproszeni goście znaleźli się na równinie Dura, herold oznajmił, że na dźwięk instrumentów muzycznych należy upaść i oddać pokłon posągowi. Przez chwilę panowała cisza. Następnie instrumenty muzyczne dały znak. Tłum upadł na kolana, bowiem rozkazu monarchy nie można było zlekceważyć. Była to sprawa życia i śmierci. Jednak trzech ludzi, świadomych konsekwencji takiego postępowania, nie usłuchało rozkazu. Trzech na tysiące. Trzech Izraelitów[8].

Dlaczego zajęli taką postawę? Postanowili być wierni Bożym, niezmiennym przykazaniom. Drugie przykazanie mówi bowiem wyraźnie: „Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, Pan, Bóg twój...”[9]

Król nie wierzył własnym oczom, ale doradcy potwierdzili ten fakt: Szadrach, Meszach i Abed-Nego stali wśród leżącego twarzą do ziemi tłumu. Doprowadzony do wściekłości Nebukadnezar rozkazał, by ich związać i wrzucić do rozpalonego pieca. Nie był to jednak dzień jego chwały. Chwilę później, ku swemu zdumieniu zobaczył czterech mężczyzn uwolnionych z więzów i spacerujących wśród płomieni. „Wygląd czwartej osoby — według zapisu Daniela — podobny jest do anioła”[10]. Król wezwał trzech Izraelitów do wyjścia z pieca. Nie śmiał jednak rozkazywać czwartej osobie. Gdy trzej Izraelici wyszli z pieca, „włos ich głowy nie był spalony, a ich odzienia nie były zniszczone ani też swąd ognia ich nie przeniknął”[11]. Potężny władca wysławiał teraz wszechmocnego Boga, „który posłał swojego anioła i wyratował swoje sługi, którzy na nim polegali, którzy zmienili rozkaz królewski (...), byle tylko nie służyć i nie oddać pokłonu żadnemu innemu bogu”[12].

Szkoda, że król nie zastanowił się bardziej nad swoimi słowami, gdyż mógł zapoczątkować starożytną tradycję gwarantowania wolności religijnej przez państwo na setki, a nawet tysiące lat przed tymi mężami stanu, którzy obecnie mają odwagę przeciwstawić się przymierzu Kościoła z państwem. Niestety, nawet cud związany z ocaleniem wiernych Bogu sług nie zmienił zasadniczo poglądu monarchy na sprawę wolności religijnej. Zmuszanie innych do czczenia fałszywych bogów było na pewno złą rzeczą, ale przecież Bóg z równą dezaprobatą patrzy na próby narzucenia siłą prawdziwej wiary.

NAUCZANIE JEZUSA NA TEMAT KRÓLESTWA BOŻEGO I ZIEMSKIEGO

Gdy Przybysz z rozpalonego pieca przyszedł na ziemię przybierając postać człowieka — jako wielki Immanuel, tzn. „Bóg z nami”[13] — szatan w zamian za oddanie mu pokłonu[14] ofiarował Jezusowi wszystkie królestwa świata. Jednak Zbawiciel nigdy nie ugiąłby kolan, by oddać chwałę fałszywemu bogu. Później w odpowiedzi na prowokujące pytanie — dotyczące płacenia podatków, a tym samym lojalności wobec cesarza — Jezus wyraźnie odróżnił królestwo ziemskie od królestwa Bożego oraz wskazał na odmienną sferę działania królestwa ziemskiego i Jego królestwa, które zezwalało jedynie na „przymus” miłości. Na sądzie u Piłata po raz kolejny odrzucił sugestie, że jakiekolwiek królestwo ziemskie należy do Niego: „Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd”[15].

NIEPOPULARNE POGLĄDY MARSYLIUSZA Z PADWY

W ciągu długich wieków po ukrzyżowaniu Jezusa, w ciemnych latach nienawiści i prześladowań w imieniu Boga ludzie zastanawiali się nad Jego słowami. Wreszcie niektórzy z nich uznali, że należy ustanowić inny porządek. Jednym z nich był Marsyliusz z Padwy (1275-1343). Chociaż żył w okresie, gdy Kościół dominował nad państwem, podkreślał, że główną przyczyną konfliktów, począwszy od XIII w., były roszczenia tej instytucji do sprawowania władzy nad narodami. Zwolennicy supremacji klerykalnej dowodzili, że człowiek musi zaakceptować polityczną władzę hierarchii kościelnej lub skazać się na miano heretyka. Marsyliusz wystąpił zdecydowanie przeciwko tej teorii. Z kart Pisma Świętego — podkreślał — nie wynika, że biskupi Kościoła są przywódcami politycznymi wiernych.

KRAJ BUDZĄCY NADZIEJĘ NA PRZESTRZEGANIE PRAW DOTYCZĄCYCH WOLNOŚCI RELIGIJNEJ

Ludzie, którzy pragnęli wolności i swobodnego wyznawania religii zgodnie z własnym sumieniem, szukali schronienia w ustronnych miejscach, poza zasięgiem panującego Kościoła. W Piśmie Świętym zostało to przedstawione za pomocą obrazu kobiety-oblubienicy, symbolu Kościoła Bożego, która szuka schronienia na „pustyni”. Ci, którzy w XVII i XVIII wieku cierpieli, dźwigając jarzmo unii Kościoła z państwem, wyruszyli na nowo odkryty ląd, „ziemię”, kraj bardzo słabo zaludniony i budzący nadzieję na przestrzeganie praw dotyczących wolności religijnej. Szukali państwa bez króla i Kościoła bez papieża. Oczekiwana wolność nie nadeszła od razu, nawet w tym nowym świecie, bowiem nietolerancja i fanatyzm zostały głęboko zaszczepione w umysłach wielu ludzi. Nawet dominujące Kościoły protestanckie okazywały ducha nietolerancji. Obstając przy nietolerancji starego porządku odwoływano się do tradycyjnego związku Kościoła z państwem. Z czasem, po długich zmaganiach zaczyna zwyciężać idea wolności religijnej i rozdziału Kościoła i państwa.

Przygotowany przez Tomasza Jeffersona akt ustanowienia wolności religijnej zawierał bardzo istotne myśli. Bóg „stworzył wolny umysł człowieka”, a próby wpłynięcia na niego poprzez karę czy w jakiś inny sposób sprzyjałyby jedynie „hipokryzji i podłości”. Takie próby oznaczałyby odejście od „planu Świętego Twórcy naszej religii, który będąc Panem zarówno ciała, jak i umysłu nie wybrał przymusu wobec jednego ani drugiego jako sposobu jej propagowania”. W akcie tym wyraźnie ustosunkowano się do problemu przymusowych ofiar pieniężnych świadczonych na rzecz Kościoła: „Zmuszanie człowieka do dostarczania (...) pieniędzy w celu propagowania opinii, z którymi się nie zgadza, jest rzeczą grzeszną i tyrańską. Finansowanie programów religijnych i szkół teologicznych z funduszy państwowych jest pogwałceniem prawa i nieuszanowaniem osobistej wolności”. Ostatecznie przy formułowaniu konstytucji Stanów Zjednoczonych i deklaracji praw oddzielono Kościół od państwa, oświadczając, że Kongres nie będzie uchwalał praw dotyczących ustanowienia religii państwowej ani też nie zabroni odbywania swoich praktyk religijnych.

WSPÓŁCZESNE ZAGROŻENIA

Dzisiaj niektórzy współcześni „dozorcy bramy” przyrównują mur rozdzielający Kościół i państwo do muru berlińskiego, który trzeba zburzyć. Chodzi im o przywrócenie tej jedności, która legła u podstaw związku Kościoła i państwa, i podobnej do tej, jaka pojawiła się na babilońskiej równinie Dura. Jednak od czasów panowania Nebukadnezara, aż do powstania współczesnych państw, jedność ta zawsze objawiała swą słabość i rodziła złe owoce. Komunizm, ateizm, sekularyzacja i świecki humanizm naszych czasów są w przeważającej mierze antyklerykalnymi reakcjami wobec całych stuleci nieludzkiego traktowania człowieka przez czynnik kościelno-państwowy. W krajach, w których Kościół utożsamiano z państwem, religii nie powiodło się najlepiej. Dotyczy to szczególnie państw Europy Północno-Zachodniej. Wszystkie te kraje patrzą na religię raczej obojętnie. Chociaż w szkołach w dalszym ciągu usiłuje się wykładać nauki Kościołów narodowych, to jednak same kościoły są puste. Już dawno utraciły swoją chwałę. Jeden z wpływowych biskupów wyznał: „Minęła już era, gdy Europa była kontynentem chrześcijańskim”. Mówi się o epoce postchrystianizmu.

W czasie, gdy siły religijne usiłują opanować rząd i dla poparcia swych przekonań wykorzystać prawo, sądy i kary cywilne, należy podnieść głos w obronie praw nadanych każdemu człowiekowi przez Stwórcę. Niech starożytne doświadczenie z równiny Dura będzie dla nas wielkim ostrzeżeniem.


Przypisy:
1. Ez 31,11.
2. Dn 4,27.
3. SDA Bible Commentary, t. IV, s. 799.
4. Patrz: Władysław Polok, Proroctwa Daniela a współczesność, s. 23-37.
5. Dn 2,47.
6. Patrz: Rdz 10,9-10.
7. Dn 2,39-41.43.
8. Patrz: Dn 3,12.
9. Wj 20,4-5.
10. Dn 3,25.
11. Dn 3,27.
12. Dn 3,28.
13. Mt 1,23.
14. Mt 4,9-10.
15. J 18,36.
16. Patrz: Ap 12,14.16.